Baśń o kukułkach
Jeśli spojrzę z perspektywy czasu, to moje główne zarobkowe zajęcie przez ostatnie mniej więcej 15 lat polegało na podróżach, spotykaniu się z ludźmi i pisaniu maili. Wiem, że może to kogoś oburzać, dla niektórych praca musi być fizyczna, żeby w ogóle wiedzieć czym jest życie, jak boli i jak smakuje. Ja takie podejście doskonale rozumiem, bo wśród wielu innych epizodów z pracą fizyczną, miałem jeden dłuższy związany z brukarstwem. Wiele zabawnych anegdot mógłbym opowiedzieć z tego okresu, ale chyba najciekawszy był tzw. skład osobowy, czyli ekipa. Kogo tam nie było: alkoholicy, których nikt nigdzie indziej by nie zatrudnił, ludzie pracujący na 2-3 etaty (nie pytajcie mnie kiedy oni spali), trochę zwariowanej młodzieży po zawodówkach, dorabiający studenci (czyli np. ja) i uwaga - nawet doktoranci poważnych nauk humanistycznych. Takie były czasy, mocny zespół i ludzie, no ale przynajmniej o poezji tam nie dyskutowaliśmy. To znaczy: w moim obecnym życiu zawodowym też nie dyskutuję o poezji, ale chciałem się z Wami podzielić pewną historyjką.
Gdym był jeszcze dosyć nieopierzonym pisklęciem (znaczy się naiwniakiem byłem, mówiąc wprost) w branży którą się obecnie zajmuje, jeden z moich bossów posłał mnie do szefa bezpieczeństwa w jednym z banków. Po krótkiej wymianie kilku zdań i uprzejmości, poczułem, że tenże osobnik ma nade mną znaczną przewagę intelektualną. W pewnym momencie zaczął nawet mówić do mnie wierszem, a ja słuchałem tego jak to ciele z wielkimi oczami zapominając przez chwilę języka w gębie. To musiał być pocieszny widok. Człowiek ten miał dziwną umiejętność nie pytania prawie o nic, a jednocześnie wzbudzania takiego zaufania, że delikwent bezwiednie chciał wyspowiadać się ze wszystkiego co wie. Kiedy w hotelu wymaglowany „już po” dochodziłem do siebie, mój szef z rozbawieniem oświadczył mi przez telefon, że oto miałem do czynienia z jednym z byłych szefów kontrwywiadu. Z tego co później sobie wyguglowałem pan ten był dosyć kreatywny jeśli chodzi o swoje „poprzednie” życie, także kilka z jego akcji było ujawnionych i znanych opinii publicznej. Jakie to było światło i szczegóły, już wolę nie pisać z wiadomych względów.
Później, w swojej karierze spotkałem osoby z takim lub podobym bagażem kilkukrotnie, ale już byłem doświadczony przez los, więc łatwiej szło rozpoznawanie i nie robienie z siebie totalnego idioty, to znaczy unikałem paplania o wszystkim albo zachowywania się jak sparaliżowany. Może nie uwierzycie, ale na większości takich spotkań byłem „częstowany” na wstępie jakimiś wierszowanymi strofami. Czasem mam wrażenie, że były to te same frazy, choć teraz nie dam głowy, bo od tego czasu upłynęło już sporo wody w Wiśle. Z tego co pamiętam, osoby te również łączyła pewna aparycja, wielce odległa od takiego Mariusza Bonaszewskiego, który w netflixowym serialu „Krucjata” gra takiego typa, który to steruje wydarzeniami z ukrycia i nigdy nie dzieje mu się nic złego. Podobny był również ton, wypowiadane zdania i pewien, nazwijmy to, sposób bycia tychże osób, ale może akurat to tylko przypadek.
Mówi się, że między poezją a śpiewem ptaków istnieją podobieństwa. Chodzi o analogie w zakresie wykorzystania prozodii (rytm, akcent i intonacja), struktur gramatycznych (chociaż język ptaków nie ma prawdziwej semantyki) oraz zdolności do przekazywania emocji i znaczenia poprzez złożone wzorce dźwiękowe. Oba mają również bogate symboliczne i metaforyczne powiązania z kulturą ludzką, gdzie ptaki często służą jako inspiracja dla poetów, a pojęcie „języka ptaków” reprezentuje głęboką, ukrytą formę mądrości lub komunikacji. O tym, że „język ptaków” to część okultystycznych mitologii to chyba wiedzą wszyscy, ten język był również nazywany „językiem zielonym”. Ponieważ językiem tym zajmował się również dr John Dee, który wykonywał różne fuchy dla Imperium, możemy zakładać, że język ptaków jest również językiem szpiegów. Oczywiście ta tradycja była opisana wcześniej i jest dosyć wiekowa, bo przecież Odyn posiadał dwa kruki, które donosiły mu o wszystkim co się dzieje. A nie jest to przecież pierwsza tego typu opowieść w historii ludzkości. A zapewne nie tylko już poezja takim „językiem ptaków”, ale rownież proza, czy choćby komunikaty steganograficzne, znane już w starożytności, choć pierwszy użył tego słowa Jan Tritiemus w 1499 r.
Do tych ptaków-szpiegów i ich języka nawiązałem, aby tak naprawdę opowiedzieć o czymś innym. Wielu tu pisze się o Anglikach i ich podstępnej naturze. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że „narodowym” (choć chyba nieco nieoficjalnie) ptakiem Anglików jest kukułka. Budzi ona takie zainteresowanie, że ich wiosenne przyloty odnotowywano co roku na łamach „ The Times”. Jak zachowuje się kukułka w naturze i z czego słynie każdy mniej więcej wie, szkoda tu pisać. Z tychże względów zwierzę to idealnie symbolizuje perfidię i oszustwo, nie może więc dziwić, że rzadko na ten przykład pojawia się w heraldyce. Chyba, że założymy, iż podobnie jak w naturze, kukułka dobrze naśladuje krogulca (lub jest z nim po prostu mylona), czasem heraldyczny krogulec może być tak naprawdę kukułką. No, ale to takie gdybanie.
Czasem jest tak, że działalność pewnej osoby znamionuje pewną ciągłość tradycji, a Anglicy kochają tradycje. Nie inaczej musiało być z prominentnym szpiegiem angielskim Maxwellem Knightem, powszechnie uznawanym za pierwowzór „oficera prowadzącego” agenta Jamesa Bonda, zwanego jak wszyscy wiemy M. Oczywiście wikipedia używa zwrotu „prawdopodobnie” i podaje wersję alternatywną kogoś, kto wie lepiej. Co ciekawe, pan Maxwell Knight do siebie na codzień kazał zwracać się wszystkim właśnie tak. M od lat 30. do końca II wojny światowej uprawiał hedżing - to jest umieszczał agentów w organizacjach takich jak Brytyjska Unia Faszystów i Komunistyczna Partia Wielkiej Brytanii, realizując przy tym interesy Imperium. Jeśli tak było musiał te organizacje w jakiś sposób kontrolować. Ciężko wyliczyć wszystkie kontakty jakie posiadał, lista jest imponująca. M był również badaczem życia zwierząt, pisarzem thrillerów, zapalonym trębaczem jazzowym (posiadającym olbrzymią kolekcję nagrań) i ponoć wyznawcą czarnej magii Aleistera Crowleya. Nie mogę się powstrzymać od opisania tu jednej z „urban legends” dotyczącej Crowleya. Otóż, naziści na swój symbol wybrali solarną swastykę (czy ona jest lewo- czy prawoskrętna nie ma tu znaczenia). Ponoć sam Winston Churchill osobiście lub przez pośredników (być może M?)miał kontaktować się z Crowleyem w sprawie tego, jaki symbol byłby przeciwstawny swastyce. Crowley miał polecić jeden z gestów tyfonicznych, symbolizujących pożeranie słońca, który wykonywany palcami, przypomina literę V. Stąd właśnie miał wziąć się znak Wiktorii.
Mnie zawsze bawią te „urban legends” z Crowleyem w roli głównej, ale jego powiązaniom z brytyjskimi szpiegami i politykami nie da się zaprzeczyć. Najbardziej znany z kontaktów z Crowleyem, oprócz Knighta, był chyba Tom Driberg … jedna z „kukułek” pana M. , zdeklarowany(ponoć) komunista, sowiecki szpion (być może!), członek Izby Lordów, znany skandalista-homoseksualista, który jednocześnie był znany z niezachwianej religijności w nurcie anglokatolicyzmu. Miał on również powiązania z Piątką z Cambridge, a nawet udał się do Moskwy, aby przeprowadzić wywiad ze swoim znajomym Guyem Burgessem. Można sobie spotkanie obu panów w formie znanej z naszej Kroniki Filmowej obejrzeć na YT. Driberg publikował też artykuły szkalujące polskie wojsko za rzekomy antysemityzm, ale też wizytował PRL jako przedstawiciel angielskiej Partii Pracy. Bardzo obszerną biografię Toma Driberga napisał Francis Wheen, który napisał oprócz tego biografię samego Marksa i biografię jego Kapitału. Ciekawe zestawienie.
Ale wracając do tematu. Czemu użyłem słowa kukułka w odniesieniu do Driberga?
W angielskiej tradycji „birdwatcher” (obserwator ptaków) to stare określenie szpiega w slangu wywiadowczym. O kulturowym znaczeniu kukułki już pisałem, a czyż nie jest to zwierze ze względu na swoją naturę idealnie symbolizujące szpiega, coś podrzuconego, jak i komunikat, który nie jest tym czym się wydaje być?
M był badaczem życia zwierząt, po wojnie znany był bardziej jako radiowy przyrodnik BBC, taki ichni Gucwiński, który napisał wiele książek o naturze zwierząt. Za swojego życia opiekował się licznymi zwierzętami, choć ponoć wcale ich nie lubił, no może oprócz tych swoich własnych. Tak mówili jego współpracownicy. Jedna z książek, które napisał Knight, „A Cuckoo in the House” opowiadała ona o tym, jak wychował małą kukułkę, która nazywała się Goo. To oczywiście tylko powierzchowne znaczenie, nawet jeśli mające pokrycie w rzeczywistości. W swoich książkach Knight pisał bowiem o prawidłowej relacji między zwierzęciem a jego opiekunem, niemal dokładnie tymi samymi terminami, których używał w praktyce do opisywania prawidłowej relacji między agentem-przewodnikiem, a agentami. Byłyby więc jego książki przykładami owego tajemniczego języka, które pod pozorem pouczającej treści mówią o czymś zupełnie innym. Mówiąc wprost, nie do końca chodziłoby w nich o kukułki lub inne zwierzęta.
Być może M, tak jak wspomniałem wcześniej kontynuował tylko pewną tradycję. Motyw kukułki znajdujemy w „Sejmie ptasim” Chaucera oraz w dziełku The Cuckoo and the Nightingale” (Kukułka i słowik), powstałym ok. 1399, roku zmian na tronie angielskim. Przypisuje się to dziełko Sir Thomasowi Clanvowe, który nota bene był oskarżany o herezję llolardzką. Co chyba nie może być prawdą skoro ostał się żyw zarówno za czasów Ryszarda II Plantageneta i Henryka IV Lancastera, którzy ponoć do miłośników herezji nie należeli. Ciekawy jednak jest ten motyw kukułki, czyli „fałszywego” ptaka. Możliwe, że kryje się za tym opis jakiejś dobrze znanej od stuleci metody postępowania, a opisanej komunikatami czytelnymi tylko dla wtajemniczonych.
Kiedy to pisałem to oprócz tych szpiegów-ptaków pomyślałem o polityce i metaforycznie podrzucaniu kukułczych jajek. Czyż Iwan Groźny nie był taką właśnie „kukułką”, co to podrzucona na tron, zabiła prawowitego następcę tronu?
Jest tylko jedna rosyjska bajka, która mówi o języku ptaków i pewnym Iwanie, co to nauczył się języka ptaków i dostał później pół królestwa, które to pół królestwa skojarzyło mi się z Opryczniną.
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Language_of_the_Birds
Morału żadnego nie ma, ale uważajcie na ludzi mówiących wierszem na spotkaniach.
tagi: maxwell knight kukułka tom driberg
|
|
ahenobarbus |
| 5 września 2025 17:47 |
Komentarze:
|
|
tomasz-kurowski @ahenobarbus |
| 5 września 2025 18:47 |
Mi tam mówiono, że to rudzik jest narodowym ptakiem Anglii, ale może to taka przykrywka :) W sumie kukułki pasożytują między innymi na rudzikach.
Bawi mnie trochę kontrast między angielską mądrością ludową, że wiosna zaczyna się z pierwszą kukułką, a polskim "jedna jaskółka wiosny nie czyni". Była też taka seria przygodowa "Jaskółki i amazonki", napisana przez związanego z Rosją brytyjskiego szpiega (Arthur Ransome). Widziałem to kiedyś, w jakimś peerelowskim wydaniu, ale nie czytałem.
|
|
ahenobarbus @tomasz-kurowski 5 września 2025 18:47 |
| 5 września 2025 18:56 |
Ja do jakoś przedwczoraj w ogóle nie kojarzyłem kukułek z "angielskością". Ale skoro oni sami tak mówią.
Korzystałem z fragmentów biografii M przy pisaniu, ale ciekawe rzeczy są w artykule tutaj: https://aeon.co/essays/the-tale-of-a-spymaster-and-his-avian-double
A tam się zaczyna tak:
"The cuckoo is both an icon of Englishness and a symbol of suspicion and deceit — a perfect pet for an MI5 officer, then."
|
|
tomasz-kurowski @ahenobarbus 5 września 2025 18:56 |
| 5 września 2025 19:23 |
Ja tylko o tej wiośnie słyszałem. Anglik faktycznie skomentuje, że słyszał pierwszą kukułkę, więc już wiosna. Z kolei podobno tutejsze rudziki to "ptaki ogrodnika" i dużo mniej boją się ludzi, niż populacje na kontynencie. Z mojego doświadczenia to nawet prawda, bo jak koszę trawę to wyląduje taki o krok ode mnie i przegrzebuje, co tam odsłoniłem, nic sobie nie robiąc z wielkoluda wymachującego podkaszarką.
Może jest tu jakiś podział klasowy, bo ci kukułczy szpiedzy to raczej wykształceni znawcy poezji po dobrych szkołach i nie boją się obcować z ludźmi na kontynencie, a i rudzika z gniazda wyrzucą :)
|
|
MarekBielany @ahenobarbus |
| 5 września 2025 20:57 |
Rudziki to w ogóle nie boją się, a wręcz zaczepiają (czapajew ?) podobnie jak sikorki, które zimują.
Do spotkania z kopciuszkiem, który lęgnie się i odlatuje do ...
wysp tropikalnych ?
P.S.
a ja na wakacje chciałem udać się na przylądek północny
...
|
|
MarekBielany @ahenobarbus |
| 5 września 2025 20:57 |
Rudziki to w ogóle nie boją się, a wręcz zaczepiają (czapajew ?) podobnie jak sikorki, które zimują.
Do spotkania z kopciuszkiem, który lęgnie się i odlatuje do ...
wysp tropikalnych ?
P.S.
a ja na wakacje chciałem udać się na przylądek północny
...
|
Paris @ahenobarbus |
| 5 września 2025 23:23 |
Cos w tym jest,...
... ale jednak, to zaskoczenie dla mnie, ze kukulka to ptak narodowy w Anglii !!!
Tak samo, jak jakis czas temu, powzielam wiedze, ze kogut to ptak narodowy Frankow.
Poza tym fajny, wpis wyszedl Panu,
|
|
Zyszko @ahenobarbus |
| 6 września 2025 09:56 |
Świetny tekst, dzięki Tobie poznałem kilka fajnych angielskich kawałków o kukułce. Jedna ponoć bardzo stara piosenka (13 wiek?) o k"ukułce co wiosnę czyni" brzmi naprawdę niesamowicie.
https://oldweirdamerica.wordpress.com/2011/10/17/57-the-coo-coo-bird-by-clarence-ashley/
|
|
ahenobarbus @MarekBielany 5 września 2025 20:57 |
| 6 września 2025 10:44 |
A ten przylądek "odkryła" angielska kukułka ;)
|
|
ahenobarbus @Paris 5 września 2025 23:23 |
| 6 września 2025 10:46 |
Dziękuję :)
W sumie może niezbyt precyzyjnie napisałem. Teraz sobie myślę, że ta "englishness" czy tam "angielskość" to coś bardziej jak duch narodowy, a nie naród per se. Ale może to gorzej niż lepiej.
|
|
ahenobarbus @Zyszko 6 września 2025 09:56 |
| 6 września 2025 10:51 |
Bardzo dobre te kawałki :) Mam słabość do takich form muzycznych.
Przy okazji na tej stronie jest napisane, że kukułka to też symbol cudzołóstwa. Ja przy pisaniu o tym zapomniałem, ale ponoć jest zwiazek między angielskim słowem cuckoo (kukułka) a cuckold czyli rogacz.
|
|
Magazynier @ahenobarbus |
| 6 września 2025 11:24 |
Angleton, odegrany przez Damona w Good agent, tam nazywa się Wilson, wszak zaczynał jako student literatury i redaktor literackiego magazynu Furioso. Ezra Pound to kolejny potrójny agent zwerbowany przez brytyjczyków i amerykanów posługujący się ptasim językiem, kukułka w gangu Mussoliniego. Miał być skazany na krzesło elektryczne, ale trafił do szpitala psychiatrycznego. Wyszedł po kilku latach. Dożył późnej starości we Włoszech.
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus |
| 6 września 2025 11:29 |
Głos kukułki to, obok głosu wilgii i żurawia, najpiękniejszy głos w lesie. Hipnotyzuje.
A czy kukułka to najsprytniejszy ptak?
Z tym podrzucaniem jaja to też nie jest lekko, bo zniesione jajko musi być w dość krótkim czasie podrzucone - inaczej zarodek zdechnie. Jest więc ciśnienie u kukułki.
|
|
ahenobarbus @OjciecDyrektor 6 września 2025 11:29 |
| 6 września 2025 11:37 |
Myślę, że po mistrzowsku władasz "zielonym językiem" ;)
|
|
ahenobarbus @Magazynier 6 września 2025 11:24 |
| 6 września 2025 11:39 |
Mnóstwo przykładów... Ja w ogóle chciałem napisać tekst o Dribergu, ale te kukułki w ogólności były na tyle interesujące że nie mogłem się powstrzymać.
Przy okazji biografia Dribergu napisana przez Sheena jest znacznie obszerniejsza niż tego samego autora biografia Marksa.
|
|
Magazynier @ahenobarbus 6 września 2025 11:39 |
| 6 września 2025 12:09 |
Ten tekst trzeba było napisać. B. ważny. Kiedyś mój znajomy skomentował tekst o agenturze wokół Bułhakowa, nie tylko moskiewskiej, że po co pisać o czarnym kocie w ciemnym pokoju. Tego nie da się zrobić. Odpowiedziałem, że nie da się, dlatego trzeba, żeby nie wpaść w pazury tego kota. Przyznał rację.
|
|
Magazynier @ahenobarbus 6 września 2025 11:39 |
| 6 września 2025 12:10 |
Driberg to osobna sprawa. Raport kontrolny z efektywności prowokacji.
|
saturn-9 @ahenobarbus |
| 6 września 2025 13:03 |
Legendy miejskie mieszają. Co mieszają ?
Jakieś dobre 30 lat temu w angielskojezycznej sieci kursowała inna wersja dlaczego gest z dwoma palcami w znaku V zaistniał na scenie dziejów.
Autor ten sam, inicjator gestu też ale ten gest miał być w kontrze do gestu, ktory - jak z automatu - żarliwie wierząca w genialność firera wykonywała populacja skandując HH czy Sieg Heil.
Wersja salut hitlérien buntowniczych Franków [nie tylko dla Paris ;-)]
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus 6 września 2025 11:37 |
| 6 września 2025 17:56 |
No Coryllus apeluje o posługiwanie się komunikacją niejawną...:). Jak się podszkolimy, to zostaniemy wszyscy alchemikami i będziemy mówić wszystkimi kolorami tęczy....:)