Mapa, której nikt nie narysował, część 1
Pozwolę sobie na nieco przydługą baśń. Tak długą, że muszę ją podzielić, bo nikt tego nie strawi.
Jest rok 1582. W tym samym momencie, w tej samej epoce, rozgrywają się cztery sceny, których bohaterowie nigdy się nie spotkają, ale których losy są splecione niewidzialną nicią systemu.
W Jassach, stolicy Mołdawii, grecki kupiec z Chios, Nikolaos Domesticos Nevridis, pobiera cło od angielskiego kupca Johna Newberie’go, wiozącego galerę kreteńskiego wina Małmazyja w głąb Polski. Nevridis jest wielkim celnikiem Mołdawii, oficjalnym kupcem hospodara, bankierem i dyplomatą w jednej osobie. Opłata celna, którą Newberie płaci, jest mówiąc wprost, komiczna. Bowiem to Nevridis sam sobie ją narzuca i ... sam zwalnia siebie z płacenia.
We Lwowie, w tym samym roku, Konstanty Korniakt - Grek z Kandii, dzierżawca ceł ruskich, najbogatszy kupiec Rzeczypospolitej, obsługuje zamówienie królewskie na kolejną partię węgierskiego wina. Korniakt nie płaci ceł, bo sam je dzierżawi. Jego woły idą na Śląsk bez myta.
W Konstantynopolu osmański skarbnik notuje wpływy z ceł czarnomorskich. Czwarta część dochodów całego imperium pochodzi z handlu, głównie z tego właśnie tranzytu, który Nevridis i Korniakt obsługują po drugiej stronie granicy.
W Londynie, Amsterdamie i Paryżu kupieckie domy handlowe analizują, jak przebić się na rynek wschodni. Anglicy właśnie otworzyli ambasadę w Stambule. Wenecja traci pozycję po Lepanto. Holandia rośnie w siłę na Bałtyku.
Cztery sceny. Jeden system.
System, który łączy Londyn z Konstantynopolem, Gdańsk z Gałaczem, Podole z Persją, jest dla każdego z jego uczestników niewidoczny w całości. Każdy widzi tylko swój fragment. Nevridis widzi trasę Lwów–Jassy–Stambuł. Korniakt widzi rejestr ceł i "faktury" za wino. Osmański skarbnik widzi kolumnę przychodów. Angielski kupiec widzi cenę pieprzu.
Mało kto widzi, że Polska, największe państwo kontynentu, kraj o nadwyżce handlowej z Zachodem, powoli wykrwawia się ze srebra na rzecz Imperium Osmańskiego, które dostarcza jej luksusów, ale wysysa cenny kruszec. Cały ten system jest utrzymywany przy życiu przez kilku greckich kupców z egejskich wysp, którzy jedną nogą stoją w Konstantynopolu, a drugą we Lwowie.
Zacznijmy od liczb, bo te kłamią trochę rzadziej niż narracje.
Rok 1566. Lwów to największe centrum handlu wschodniego w Polsce. Cło kamienieckie to jeden z kluczowych punktów poboru myta na szlaku mołdawskim. Jest dzierżawione na rok za 658 złotych. Cło lwowskie, sandomierskie i lubelskie razem: 6 000 złotych rocznie dzierżawy. Lwów to handel z Turcją. Lublin to wielki handel z Rosją.
Rok 1571. Jeden tylko kupiec Wysokiej Porty, Mehmed Czelebi, jest zwalniany przez Zygmunta Augusta z opłaty 650 zł cła granicznego na samej komorze lwowskiej. Jednorazowe zwolnienie jednego kupca to prawie tyle, ile roczna dzierżawa całego cła kamienieckiego.
Rok 1593. Do Lwowa przybywa 900 kuf wina, 1 454 976 litrów, w jednym sezonie. Lwów jest "głównym składem win bałkańskich" w Rzeczypospolitej, zaopatrującym kupców nawet z Poznania.
Te trzy liczby razem opowiadają historię systemu, a system wygląda mniej więcej tak.
Polska eksportuje przez Gdańsk zboże, drewno, wosk, futra, dzięki czemu ma nadwyżkę handlową z Zachodem. Ta nadwyżka napływa w postaci srebra i talarów. Srebro to idzie na Wschód w zamian za wino, jedwab, kobierce, przyprawy, stroje, broń, konie, korzenie, barwniki. Turcja nie chce polskiego zboża, bo żywi się zbożem z Mołdawii, Wołoszczyzny i Egiptu. Turcja chce tylko srebra.
Efekt widoczny do dziś. Przy drodze z Bursy do Ankary archeolodzy znaleźli skarb 652 srebrnych monet - wszystkie polskie. Na stanowiskach wokół Mosulu - 161 polskich monet na 242 znalezione. Polskie orły koronne i orty gdańskie z lat dwudziestych XVII wieku leżą w irackim pyle.
Polska pompuje srebro do Turcji. Turcja eksportuje do Polski towary, za które Polska płaci kolejnym srebrem. To jest koło, które kręci się przez sto pięćdziesiąt lat od pokoju wieczystego z 1533 roku do bitwy pod Wiedniem w 1683 roku.
Kto to koło kręci? Kto jest jego mechanizmem?
Grecy. Ormianie. Żydzi.
O Żydach i Ormianach już chyba wszystko wiemy, przyjrzyjmy się nieco szerzej Grekom.
Zacytujmy kilka fragmentów z artykułu Konrada Kuczary „Arsenios z Elassonu - Grek w służbie Cerkwi prawosławnej we Lwowie” z 2010 r.
„W XVI w. we Lwowie istniała znaczna diaspora grecka, składająca się przeważnie z kupców. Lwów leżał na ważnym szlaku handlowym wiodącym z Turcji przez Mołdawię do Polski i Niemiec, a na wschód — do Moskwy. Tą drogą podążali przeważnie kupcy kreteńscy przewożący wino. Od drugiej połowy XVI w. częstymi podróżnymi byli również greccy duchowni. Jeździli do Moskwy po wsparcie finansowe od cara. Dzięki temu w drugiej połowie stulecia liczba Greków zamieszkujących Lwów znacznie się powiększyła.
(…) W tym mieście pracowali m.in.: Nikiforos Nevridis, Chiotis, Georgios Domenigos oraz kupcy kreteńscy: Antonios i Michail Perdikaris, Mpatis Amorozos i wielu innych, których imiona odnajdujemy w książkach Iorgi, Ewangielidisa i Dimitrakopulosa.
Pod koniec XVI w., w dobie szybko rozwijającego się protestantyzmu na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej oraz intensywnego rozwoju szkół jezuickich, ostoją prawosławia stało się Bractwo Zaśnięcia Bogarodzicy we Lwowie, rozwijające się od początku XV stulecia. Priorytetową sprawą dla Kościoła prawosławnego stało się nauczanie kleru i młodzieży prawosławnej teologii oraz języka greckiego.
(…) Do jej rozwoju [kultury bizantyjskiej] przyczyniły się znacząco drukarnie we Lwowie i w Wilnie, które zaczęły wydawać książki w języku greckim. Niestety, oprócz opracowania Dimitrakopulosa, nie istnieje żadna grecka literatura opisująca działalność greckich drukarni na ziemiach dzisiejszej Ukrainy.
W XVI w. Lwów był ekonomicznym centrum ruskich ziem Korony. Dimitrakopulos zwraca uwagę, że działalność greckich kupców była jednym z najsilniejszych czynników wpływających na rozwój kulturalny i ekonomiczny miasta. Przyczynili się oni do zmiany jego architektonicznego i estetycznego wyglądu. Jeden z nich Konstantinos Korniaktos zbudował w 1580 r. kamienicę pod czujnym nadzorem Włocha Pietro Barbona, który prowadził budowę cerkwi Zaśnięcia Bogarodzicy.”
Jak więc widzimy za troską o kulturę i rozwój języka, czy szeroko pojętej sztuki, zazwyczaj kryją się sprawy polityczno-gospodarcze.
Zanim przejdziemy do dalszej analizy systemu, musimy zrozumieć dwa typy postaci, które go obsługują. Bo w XVI-wiecznym handlu wschodnim nie chodzi o anonimowych kupców. Chodzi o sieci rodzinne, sieci wyznaniowe i sieci geograficzne, zorganizowane wokół konkretnych wysp i miast.
Typ nam już znany to Konstanty Korniakt. Grek z Kandii na Krecie, która jest wówczas pod panowaniem Wenecji. Przybywa do Lwowa, wchodzi w biznes importu wina. Zostaje dzierżawcą ceł ruskich, czyli pobiera myto od całego handlu wschodniego Małopolski. Pożycza pieniądze dworowi królewskiemu i magnatom. Kontroluje szlaki wołowe. Inwestuje w nieruchomości i folwarki. Dostaje indygenat, staje się szlachcicem polskim. Jego dzieci przechodzą na katolicyzm. Korniakt wybrał Polskę jako swoją ojczyznę i w niej zbudował swoje prywatne imperium.
Typ drugi, nieco w cieniu: Nikolaos Domesticos Nevridis. Grek z Chios, wyspy o jeszcze bogatszej tradycji handlowej niż Kreta, bo Chios do 1566 roku była genueńską kolonią, skrzyżowaniem kultur łacińskiej i greckiej. Nevridis nie wybiera jednego państwa, raczej wybiera przestrzeń między państwami. Konstantynopol, Mołdawia, Lwów, Ankona, Kreta, Wenecja. To wszystko są "jego" miejsca.
Obaj są Grekami z egejskich wysp. Obaj działają na tej samej osi handlowej. Jeden zostaje Polakiem, drugi pozostaje człowiekiem lawirującym między imperiami.
Korniakt umiera bogaty, z herbem i majątkiem. Nevridis zostaje zamordowany w Jassach w listopadzie 1594 roku przez albo na rozkaz hospodara, któremu pożyczył fortunę.
Dlaczego obaj istnieli? Dlaczego system potrzebował właśnie takich ludzi?
Turcja scentralizowała handel w Stambule, przesiedlając kupców z różnych prowincji imperium. Podniosło to znaczenie drogi lądowej prowadzącej ze Wschodu przez Anatolię i Bałkany do Lwowa. Ta droga potrzebowała ludzi, którzy rozumieli oba końce trasy. Którzy mówili po grecku, po turecku, po włosku i po polsku. Którzy mieli kontakty i na konstantynopolskim bazarze i we lwowskim sądzie jednocześnie.
Takich ludzi w Europie XVI wieku było bardzo niewielu. I, tak się składa, prawie wszyscy byli Grekami z egejskich wysp.
Dlaczego właśnie oni? Bo te egejskie wyspy Chios, Kreta, Lefkada, Patmos były przez stulecia strefami kontaktu między światem łacińskim a grecko-osmańskim. Genua była obecna na Chios do 1566 roku. Wenecja trzymała Kretę aż do 1669 roku. Na tych wyspach przez pokolenia żyły rodziny, które były, chyba można tak powiedzieć - jednocześnie prawosławne i katolickie, greckie i włoskie, osmańskie i zachodnie. Miały dostęp do wielu kodów jednocześnie.
Do tego dochodziła sieć powiązań całej diaspory. Włoska rodzina Coressi z Chios, u której Nevridis zaczynał jako agent w 1575 roku działała jednocześnie w Konstantynopolu, Lwowie i Mołdawii. Rodzina Korniakta miała kontakty kreteńskie, czyli weneckie. Istniały więc węzły sieci, które przez swoją rozproszoną naturę były niemal niezniszczalne. Kiedy jeden mały węzeł padał (Nevridis ginie, Korniakt traci majątek w sporze ze Stadnickim), sieć była w stanie się odtworzyć. Zapewne do czasu, ale jednak.
Polska Rzeczpospolita, naiwnie dumna ze swojej wolności, swojego parlamentaryzmu i swojej szlacheckiej kultury, była ekonomicznie zależna od sieci, której nie kontrolowała, której nie rozumiała i której często nie dostrzegała.
Sformułowanie jest być może ostre, ale liczby je potwierdzają: kupcy "polscy" handlujący ze Wschodem byli w zdecydowanej większości Ormianami lub Grekami. Tłumacze na lwowskich komorach, którzy faktycznie pobierają należności dla miasta to Ormianie. Kupcy sułtańscy korzystali w Polsce z przywilejów, o jakich polscy kupcy w Turcji mogli tylko pomarzyć. Osmańscy wierzyciele dostawali lwowskie kamienice jako spłatę długów.
Polska jest rynkiem zbytu dla tureckich luksusów i rezerwuarem srebra dla osmańskiego skarbu. Obsługują ją pośrednicy z zewnątrz systemu, lojalni wobec własnych sieci, nie wobec państwa.
Żeby zrozumieć, jak ten system funkcjonuje politycznie, musimy zobaczyć całą szachownicę. A tych graczy na szachownicy jest wielu. Porta, Fanarioci, Anglia, Wenecja i nasza nieszczęsna Rzeczpospolita.
Bo to, co dla nas jest tranzytem wina realizowanym przez Nevridisa, dla pana barona Edwarda Bartona jest operacją dyplomatyczną Elżbiety I. A to, co dla Korniakta jest kontraktem handlowym, dla fanariockiej arystokracji greckiej jest inwestycją w projekt wykupienia Bizancjum.
Turcja traktuje Polskę właściwie jak gospodarcze lenno. Kupcy sułtańscy są wolni od ceł. Osmańscy wierzyciele mają w Polsce egzekucję długów gwarantowaną przez traktaty dyplomatyczne. Mołdawia i Wołoszczyzna, formalnie wasale Porty, są spiżarnią Stambułu i jednocześnie strefą buforową, przez którą przepływają dochody z polskiego handlu tranzytowego.
Porta doskonale rozumie wartość tego systemu. Według wywiadu weneckiego handel dostarczał osmańskiemu skarbowi czwartą część całych przychodów państwa. Zakłócenie szlaku mołdawskiego to bezpośredni uszczerbek budżetowy imperium. Dlatego Porta tak uważnie pilnuje obsady hospodara w Mołdawii. Bowiem to nie est kwestia honorowa, to kwestia fiskalna.
Kolejny gracz to Fanarioci, najbogatsza grecka arystokracja, mieszkająca w konstantynopolskim kwartale Fener. Inwestowali oni systematycznie w folwarki na Wołoszczyźnie i w Mołdawii. Uciekali tam z pieniądzem przed łapczywością tureckiego fiskusa. I budowali zaplecze gospodarcze dla projektu, który można nazwać: rekonkwista Bizancjum.
Plan był prosty i jednocześnie genialny: wykupić, za pieniądze zarobione na handlu mołdawskim i wołoskim, kontrolę nad strukturami osmańskiej administracji. Obsadzić własnymi ludźmi stanowiska hospodarów w księstwach naddunajskich, co fanariotom udało się zrealizować w XVIII wieku. Gdyby plan się powiódł całkowicie, mogliby wówczas wykonać kolejny krok. Sprowadzić samego sułtana do roli "plemiennego kacyka", którego rezydencję przesunie się gdzieś w stepy.
Czy pod koniec XVI w i na początku XVII wieku, angielskie kręgi wojskowe i polityczne uznały, że taka operacja jest wykonalna przy wsparciu Londynu?
Nevridis, choć nie był fanariotą w ścisłym sensie, bo pochodził z Chios, nie z Konstantynopola, działał w tej samej logice faktów. Jego inwestycje w Mołdawii: dzierżawa ceł, kredyty dla hospodarów, urząd skarbnika, status oficjalnego kupca dworskiego to jest dokładnie ten sam wzorzec, który fanarioci realizowali na poziomie całej Wołoszczyzny i Mołdawii przez następne sto pięćdziesiąt lat.
Oczywiście pozwalam sobie tutaj na dosyć grubą spekulację - Nevridis (i pewnie inni jemu podobni) byli ogniwem łączącym angielską politykę wschodnią, osmańskie struktury władzy i mołdawski dwór. Funkcjonował więc jako operator systemu, kryjący się za niewinnymi z pozoru transakcjami.
Nieco niechronologicznie w kontekście Nevridisa i tej całej układanki, wspomnijmy o Wenecji. Ta traci po 1571 roku pozycję hegemona śródziemnomorskiego, ale nie rezygnuje z udziału w handlu wschodnim. Jej główny instrument to Kreta - producent Małmazji, najdroższego wina w Europie i sieć konsulatów w portach osmańskich.
Nevridis po 1585 roku osiedla się na Krecie i staje się formalnie weneckim poddanym. To daje mu wenecki "paszport" - ochronę dyplomatyczną, fasadę, dzięki której może spokojnie i pod ochroną operować na całym Morzu Śródziemnym i dalej.
W 1590 roku lista dwunastu greckich kupców z Kandii, żądających od Polski prawa wolnego przejazdu przez Polskę do Wenecji (bo szlak przez Mołdawię jest niebezpieczny z powodu napadów kozackich), otwiera się nazwiskiem "Niccorosio" Nevridis. Widnieje on jako pierwszy na liście. To znaczy: jest głeboko umocowany w swojej biznesowej grupie. Jest jednocześnie weneckim poddanym, kupcem z Chios, mołdawskim celnikiem i polskim partnerem handlowym.
Anglia zdaje się być w drugiej połowie XVI wieku w sekretnym sojuszu z Turcją, przeciwko katolickiej Lidze Habsburskiej i Filipowi II. Ale może to pozory i być może dyplomatyczna gra na zwłokę do czasu aż Fanarioci zrealizują swój plan...
Dowód? Być może tylko poszlakowy, wskazujący jednak na pewne powiązania angielsko-greckie.
Edward Barton, pierwszy stały ambasador Anglii przy Porcie, jest jednocześnie dyplomatą, szpiegiem i agentem finansowym angielskich kompanii handlowych. To Barton wspiera Arona Tiranula przy Porcie, po to żeby dostał tron mołdawski. Barton jest też swoistym dłużnikiem Nevridisa. Pożyczył 250 000 asperów u żydowskiego bankiera Mojżesza Benvenistego, a kiedy nie może spłacić długu, Nevridis idzie za niego do więzienia.
Dlaczego Nevridis spłaca dług angielskiego ambasadora? Bo Aron Tiranul potrzebuje Bartona, Barton potrzebuje Nevridisa, a Nevridis potrzebuje Arona na mołdawskim tronie. To jest trójkąt wzajemnych zależności, w którym każda strona jest jednocześnie wierzycielem i dłużnikiem wszystkich pozostałych.
Niebywała jest to scena. Wpływowy grecki agent siedzący w konstantynopolitańskim więzieniu za długi angielskiego ambasadora zaciągnięte dla posadzenia mołdawskiego hospodara na tronie.
Widać, że żadna z agend, które tu działają (Imperium Osmańskie, Anglia, Mołdawia, sieć kupiecka), nie jest w stanie samodzielnie zrealizować swoich celów.
Każda potrzebuje pośrednika. I takim pośrednikiem w tym "dealu" jest Nevridis.
CDN. Może.
*****
Źródła:
Cristian Nicolae Apetrei, "Greek merchants in the Romanian Principalities in the 16th century: the case of Nikolaos Domesticos Nevridis", ISTROS XVII, 2011;
Steven Runciman, Wielki Kościół w niewoli
Andrzej Dziubiński, Na szlakach Orientu. Handel między Polską a Imperium Osmańskim w XVI–XVIII wieku, Wrocław 1998;
Ludovic Demény, P. Cernovodeanu, Relaţiile politice ale Angliei cu Moldova, Ţara Românească şi Transilvania în secolele XVI–XVIII, Bucharest 1974; Ion Sîrbu, Istoria lui Mihai Vodă Viteazul, Bucharest 1976;
Constantin Rezachevici, Cronologia critică a domnilor din Ţara Românească şi Moldova, vol. I, Bucharest 2001; archiwalia weneckie, ASV, Bailo a Costantinopoli, za Apetrei).
Konrad Kuczara „Arsenios z Elassonu - Grek w służbie Cerkwi prawosławnej we Lwowie”
Jolanta Gancarz "Gdzie Rzym, gdzie Krym, albo zamiast komentarza do ostatnich notek Coryllusa” - artykuł z SN.
tagi: polska turcja anglia lwów mołdawia kandia fanarioci korniakt nevridis barton newberie chios
|
|
ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 16:00 |
Komentarze:
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 19:13 |
Ale zarąbiste!
"Mołdawia to kwestia fiskalna" - piękne zdanie. A nasi historycy nie rozumieją PO CO Polska robiła te inwterwencje w Mołdawii.
Potwierdzasz kolosalne znaczenie Lwowa dla istnienia RP i jej gospodarki. Polska była więc tylko i aż kanałem przerzutowym srebra z Zachodu na Bliski Wschód.
W tym wszystkim pojawia się fyndamentalne pytanie - kto dał kasę na takie uzbrojenie Austrii, aby ta - pomimo klęsku w wojnie 30-letniej - mogła zbiszcz6ć ten system. Bo jie ma co eo tego wątpliwości, że bitwa pod Wiedniem w 1683 nyła początkiem ofensywy austriackiej, który ten system unicestwiła ostatecznie w 1772, gdy Lwów wpadł w jej ręce.
Ten opis jest też dowodem, że Austria była znakomicie przygotowana na turecki atak - być może sama Austria ten atak sprowokowała.
Mnie do głowy przychodzi tylko jeden ośrodek, który mógł byc zainteresowany zniszczeniem tego układu - Holandia.
Ponadto Chmielnicki na 100% był potrzebny po to, aby za jego sprawą KTOŚ mógł przejąć obsługę tranzytu srebra. I tu bardzo możliwe, że też była to Holandia. Ta próba się nie udała, ale Holendrzy byli uparci.
Tak mnie to wychodzi.
PS. Ta kamienica Korniakta nazywa się obecnie Królewską, bo kupił ją Sobieski.
No i teraz rozumiem dlaczego Ormianie ze Lwowa przystąpili do unii z papieżem ok. 1630. Widzieli tę sieć i nie chcieli kopać się z koniem.
Do dziś we Lwowie pozostały przepiękne świąttnie po Grekach i Ormianach. Po Grekach - Cerkiew Wołoska. Widok wnętrz na zdjęciach w necie jest taki, że mózg staje. Tam były miliony wpakowane w tę świątynię. To będzie mój pierwszy cel "oględzin" we Lwowie. Za tydzień tam jadę...:).
|
BaZowy @ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 20:56 |
Super opowiadanie, super perspektywa na wydarzenia. Koniecznie CDN.
|
Perseidy @ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 21:31 |
Oto jak powinno się omawiać historię! Czekamy na ciąg dalszy.
|
|
zw @ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 21:40 |
To koło kręciło się do rozbiorów. Moda na towary z Turcji skończyła się dopiero wtedy.
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus |
| 5 czerwca 2026 21:44 |
No i znotki wynika, że Polska była dla Porty (a ściślej kupców powiązanych z nią) strefą wolnocłową. To samo w sobie nie jest złe,,bo ludzie w Polsce się bogacili (zresztą i dziś są takie przykłady). Problem ze strefą wolnocłową jest jednak taki, że jej istnienie musi być gwarantowane przez wszystkie siły obecne na globalnych rynkach. No i tych gwarancji nie było. Wszystko trzymało się kupy dopóki Porta dawała sobie radę z Austrią i w ogóle z Habsburgami.
Dzisiaj Polska też jest tylko i aż takim hubem logistyczno-spedycyjnym i cały wysiłek musi być włożony w to, aby mieć gwarancje przynajmniej od Anglii i USA. I w zasadzie dziś USA robią za Holandię w XVII-XVIIIw. (oczywiście z pewnymi różnicami, ale widać po konflikcie na Ukrainie, że bez dogadania się z USA nic się nie zmieni w tym regionie...również w Mołdawii, bo tam jest ta cała rosyjska Republika Naddniestrzańska)
|
|
OjciecDyrektor @zw 5 czerwca 2026 21:40 |
| 5 czerwca 2026 21:45 |
Bo handel lwowski został zaorany przez Austrię. Po 1772 była już tylko agonia, która trwała 20 lat
|
|
ahenobarbus @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 21:44 |
| 5 czerwca 2026 21:49 |
No właśnie też się zgadzam z tym drugim akapitem.
Ja cały czas nie mogę przestać myśleć o tym jak w internetach można spotkać się z całą masą pozytywnych opinii o Polsce jako krainie miodem i mlekiem płynącej. Głównie to ze strony obcokrajowców. Raczej nie jest to sterowana kampania ogłupiająca, ale kto tam wie :D
|
|
zw @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 21:45 |
| 5 czerwca 2026 21:54 |
Pewnie nie tylko przez Austrię. Warto by się kiedyś zastanowić, kto konkretnie zyskał na tym, że strój sarmacki przestał być modny.
|
|
ahenobarbus @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 19:13 |
| 5 czerwca 2026 22:02 |
"Mnie do głowy przychodzi tylko jeden ośrodek, który mógł byc zainteresowany zniszczeniem tego układu - Holandia."
O tym będzie, daj Boże, w drugiej części ;)
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus 5 czerwca 2026 21:49 |
| 5 czerwca 2026 22:04 |
Bo tak jest. Pytanie tylko, czy nasi pastuszkowie czytają twój blog?...:).
Coryllusa na bank czyta Tusk ...:), bo właśnie dziś (lub wczoraj) oświadczył, ze nie uda się podzirlić władz w Polsce w kwestii wojny na Ukrainie. A ja parę dni temu napisałem u Coryllusa taki trochę kontrowersyjny komentarz w tej kwestii
|
|
ahenobarbus @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 22:04 |
| 5 czerwca 2026 22:07 |
Mam nadzieję, że nie czytają.
|
|
OjciecDyrektor @ahenobarbus 5 czerwca 2026 22:07 |
| 5 czerwca 2026 22:13 |
Lepiej żeby jednak czytali. To wtedy łagodniej będziemy przeżywać te wszystkie wstrząsy...:). W końcu jedziemy wszyscy na tym samym wózku.
|
Paris @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 22:04 |
| 5 czerwca 2026 23:03 |
Nawet,...
... zakladajac, ze ten tuskowy JELOP czyta - to co on, ten ,,malaSZ kominowy zrozOmi,, z tego czytania !!!
Jesli juz - to z wiekszym prawdopodobienstwem - blog i portal SN ,,czytajO doraTcy, experci i znaFcy problemUF,, o ktorych Tusek ,,pierdzi w postkurwizorze,,.
Tylko kto tego slucha.
|
|
maria-ciszewska @zw 5 czerwca 2026 21:54 |
| 6 czerwca 2026 06:48 |
Najpierw wszedł strój pogardlwie zwany niemieckim, a później - pełną parą - francuski. Niemiecki był używany głównie przez mieszczan i kupców, francuski oczywiście przez arystokrację.
|
|
maria-ciszewska @ahenobarbus |
| 6 czerwca 2026 06:50 |
Koniecznie CDN. Z mapą pliiz! A najlepiej z mapami :-).
|
|
zw @maria-ciszewska 6 czerwca 2026 06:48 |
| 6 czerwca 2026 10:14 |
Nazwa stroju niekoniecznie musi oznaczać miejsce produkcji. Na pewno nie chodziło tu o państwo Habsburgów, którzy właśnie stracili Śląsk, a nowe centra produkcji tekstylnej na Morawach i na Węgrzech miały dopiero powstać.
|
|
Henry @maria-ciszewska 6 czerwca 2026 06:50 |
| 6 czerwca 2026 11:49 |
Do CDN dodam mapkę ;-)
|
|
maria-ciszewska @Henry 6 czerwca 2026 11:49 |
| 6 czerwca 2026 15:43 |
Łaskawco!
|
Nova @OjciecDyrektor 5 czerwca 2026 21:44 |
| 6 czerwca 2026 20:22 |
Fascynujący artykuł. Teraz inaczej widze zabór Lwowa w 1772. To w zasadzie i odcięcie Gdańska załatwiło nas ekonmicznie.Wychodzi na to(tak zrozumiałem) że Turcja i Wenecja byli naszymi gwarantami ekonomicznymi .Coś się zaczeło psuć w 1620. Gdy zabrakło Turcji zabrakło najpierw nas potem Wnecji. "Mołodawia to kwestia fiskalna" -genialne.
|
|
OjciecDyrektor @Nova 6 czerwca 2026 20:22 |
| 6 czerwca 2026 20:45 |
Psuć się zaczęło od Habsburgów. To oni organizowali kozaków, aby atakowali Turcję, a potem Turcja napuszczała na nas Tatarów. W zasadzie to Habsburgowie ustawicznie dążyli do nieustannej wojny pomiędzyvnami a Portą. I w zasadzie walka atronnictw politycznych w apilace to była walka frakcji habsburskiej z turecką. Ta habsburska jeszcze kolaborowała z Londynem a nawet z Moskwą czasami. Potem, gdy tych wojen z Turcją nie dało się już uniknąć w wyniku szantaży Habsburgów i/lub głupoty albo zdrady, to potem frakcja turecka zanikła, a na jej miejscu pojawiła się we frakcja francuska, co było chyba największą głupotą i naszym nieszczęściem. To oczywiście nie znaczy, że frakcja turecka (w tym i arianie) to byli jacyś patrioci. Po prostu z całego tego galimatiasu opcja proturecka była najbardziej dochodowa i ludzie dzięki niej się bogacili - taka jest prawda o naszej prosperity, choć koliduje ona bardzo z tym mitem o nas jako przedmurzu chrześcijaństwa. Opcja habsburska oznaczała zwyczajnie biedę. Opcja francuska zaś oznaczała koniec Unii Lubelskiej i też biedę.
No i widać jak nas chciano zgnieść, jak w imadle od wschodu i od zachodu.
Szkoda, że Szwedzi byli idiotami w XVII-XVIIIw. Gdyby mieli więcej oleju w głowie to walczyliby sami o tron dla Zygmunta III Wazy. Bo prawda jest takaz, że te nasze rozbiory i nasze klęski brały się nie tylko z naszej głupoty i pychy ale i z głupoty i pychy innych - Szwedów, Turków i Tatarów przede wszystkim.
|
Nova @OjciecDyrektor 6 czerwca 2026 20:45 |
| 6 czerwca 2026 21:11 |
Trzeba by zrobić uczciwy rachunek sumienia kto z polityków Rzeczpospolitej był agentem na obcym żołdzie.Gdyby były kwity byśmy się zdziwili.
|
|
zw @Nova 6 czerwca 2026 20:22 |
| 6 czerwca 2026 21:40 |
Turcja gwarantem ekonomicznym ? Chyba stagnacji i późniejszej ruiny. Od kiedy to wywóz kruszcowej waluty przez obcych kupców jest korzystny? Przywóz prawie wszystkiego z rynku Turcji paraliżował produkcję własną, tu dopiero w XVIII wieku coś się ruszyło z manufakturami w Rzplitej. Dobrobyt ze sprzedaży płodów rolnych był bardzo kruchy i sporą część zysków przejmowali wspomniani w notce Ormianie, Żydzi i Grecy. Nie można zapominać o ogromnych stratach ludzkich wynikających z najazdów Tatarów. I to także w czasach pokoju z sułtanem. To było fatalne sąsiedztwo.
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 6 czerwca 2026 20:45 |
| 6 czerwca 2026 22:49 |
"... ale i z głupoty i pychy innych - Szwedów, Turków i Tatarów przede wszystkim".
Zdaje sie że Szwedowie i Tatarowie (Ordyńcy), a takze Kozacy to byli przede wszystkim "ludzie do wynajęcia". Psy wojny, znaczy się.
Głup[ota ma się nijak do doraźnych celów.
|
|
OjciecDyrektor @zw 6 czerwca 2026 21:40 |
| 6 czerwca 2026 23:45 |
Czyli pan, jak Bellona, twierdzi, że eopiero za,Sasa, a zwłaszcza Poniatowskiego nastąpiło "ożywienie" godpodarcze i wytwórcze? Od kiedy rolnictwo i produkcja żywności jest gorsza od produkcji przemysłowej?
Może jeszcze pan napisze, że zabór rosyjski był dobry, bo wtedy mieliśmy najlepiej rozwinięty przemysł w Kongresówce?
Przepraszam pana, ale pan nie rozumie, jak się buduje dobrobyt.
A Porta była gwarantem naszej prosperity, bo gdyby nie jej gwarancje, to żadnej Polski by nie było w XVIw. Zostałaby wtedy podzielona między Habsburgów a Moskwę.
|
|
OjciecDyrektor @zw 6 czerwca 2026 21:40 |
| 7 czerwca 2026 00:53 |
No i musi pan zrozumieć, że nie ma "lepszej" i "gorszej" pracy. Jest tylko praca bardzo dochodowa, średnio dochodowa i mało dochodowa. Wybór należy do człowieka
|
|
zw @OjciecDyrektor 6 czerwca 2026 23:45 |
| 7 czerwca 2026 00:55 |
Tak się składa, że produkcja przemysłowa przynosi większe dochody niż rolna. I w dodatku rolnictwo jest bardziej nieprzewidywalne. Dochody z polskiego rolnictwa były w XVI wieku tak duże, że zarabiała szlachta, zarabiali kupcy ze Wschodu i Zachodu i jeszcze kilka kampanii Turków przeciw chrześcijanom można było sfinansować . A tu przyszedł XVII wiek, gorsza pogoda, we Włoszech i innych krajach wprowadzono nowe, bardziej wydajne uprawy, Francuzi i Anglicy zaczęli dociskać Holendrów i cały dobrobyt prysł. Szwedzi weszli jak po swoje i to był początek końca.
Rozbiory w XVI w. były nierealne, bo uwaga Habsburgów była skierowana gdzie indziej, walczyli we Włoszech i Morzu Śródziemnym, mieli Turków prawie pod Wiedniem. A armia Moskwy to nie był ten sam poziom co w 1670.
|
|
OjciecDyrektor @zw 7 czerwca 2026 00:55 |
| 7 czerwca 2026 01:42 |
A dwie bitwy pod Orszą? 1514 i 1564? Ta druga nawet tak dziwnie bliska dacie 1563, gdy Wenecja zaproponowała Polsce szlak przez Dniestr do Białogrodu...
Pan rzuca hasłami jak kurą w płot...
|
|
zw @OjciecDyrektor 7 czerwca 2026 01:42 |
| 7 czerwca 2026 05:02 |
Dwie bitwy pod Orszą świadczą o tym, że nie było rzekomych gwarancji bezpieczeństwa sułtana dla unii polsko-litewskiej. Albo nikt się nimi nie przejmował, co w sumie na jedno wychodzi. Jedyną prawdziwą gwarancją była sprawność własnej armii. A ponieważ armia była w XVI wieku dosyć sprawna, zwłaszcza w porównaniu z moskiewską, dlatego napisałem, że rozbiory były wtedy nierealne. Niezależnie od tego ile razy były planowane.
|
|
OjciecDyrektor @zw 7 czerwca 2026 05:02 |
| 7 czerwca 2026 08:25 |
A może jednak świadczą. Bo w końcu wygraliśmy te bitwy, których nie mieliśmy prawa wygrać, biorąc pod uwagę degrengoladę dworu i ośrodków decyzyjnych.
Pan dziwnie to wszystko interpretuje. No ale nic na to nie poradzę - każdy dopasowuje interpretację do swoich tez.
|
|
zw @OjciecDyrektor 7 czerwca 2026 08:25 |
| 7 czerwca 2026 09:11 |
Do połowy XVII wieku Litwa i Polska wygrywały z Moskwa, oprócz bitew pod Orszą: Połock, Wielkie Łuki, Kłuszyn, obronienie Smoleńska za Władysława IV. Gdyby nie chory ustrój państwa w którym ciągle nie było pieniedzy dla wojska i na utrzymanie twierdz, ta sytuacja mogła trwać dłużej. Jeszcze po klęsce Radziwiłła pod Szkłowem w 1654 były świetne zwycięstwa Lubomirskiego i Czarnieckiego . Więc gdzie to "nie mieliśmy prawa"? Dwór na szczęście nie walczył.
|
|
OjciecDyrektor @zw 7 czerwca 2026 09:11 |
| 7 czerwca 2026 10:35 |
Mówię o XVIw...!!!!!!
|
|
OjciecDyrektor @zw 7 czerwca 2026 09:11 |
| 7 czerwca 2026 10:35 |
Do śmierci Zygmunta Augusta.
|
|
zw @OjciecDyrektor 7 czerwca 2026 10:35 |
| 7 czerwca 2026 11:30 |
Przez półtora wieku zwycięstwa z Moskwą w polu były normą. Nie była to żadna łaska sultana. A armia moskiewska z połowy XVII w. była dużo lepiej wyćwiczona niż na początku XVI więc uwzględnienie późniejszych czasów tylko wzmacnia argument.
|
|
gabriel-maciejewski @ahenobarbus |
| 7 czerwca 2026 12:00 |
No tośmy się trochę zgrali...w sensie, że ten Lament Opatowski tu umieściłem, pełen greckich, ormiańskich i żydowskich kupców
|
|
gabriel-maciejewski @zw 7 czerwca 2026 09:11 |
| 7 czerwca 2026 12:03 |
To dlaczego straciliśmy Narwę? Ustrój nie był chory, pieniądze na wojsko znajdowały się kiedy była taka potrzeba. W żadnym kraju wóczas nie było stałych podatków. Niech pan nie opowiada głupstw.
|
|
ahenobarbus @gabriel-maciejewski 7 czerwca 2026 12:00 |
| 7 czerwca 2026 12:21 |
To byla inspiracja, choć trochę późniejsze czasy ;) ale gracze systemu podobni, pewnie nawet fizjonomicznie.
|
|
ahenobarbus @zw 5 czerwca 2026 21:40 |
| 7 czerwca 2026 12:52 |
Swoją drogą to wielce ciekawy off-topic. Moda a przepływ pieniądza. O kolorowych tekstyliach już dużo wiemy, ciekawe jak ze stylami.
|
|
zw @gabriel-maciejewski 7 czerwca 2026 12:03 |
| 7 czerwca 2026 13:12 |
Narwę stracił zakon inflancki. Pieniądze na wojsko docierały z opóźnieniem, w wojnie ze Szwedami w Inflantach po 1600 siły litewskie były żałośnie słabe, Smoleńsk przed 1654 był zaniedbany i źle obsadzony. Janusz Radziwiłł bronił Litwy z zupełnie nieadekwatnymi siłami. I taka sytuacja się powtarzała.
|
qwerty @zw 7 czerwca 2026 13:12 |
| 7 czerwca 2026 13:45 |
Ciekawym jest temat- jak to docieranie kasy wyglądało technicznie.
|
|
zw @qwerty 7 czerwca 2026 13:45 |
| 7 czerwca 2026 14:07 |
W gotówce na wozach pod eskortą, potem przekazywano za pośrednictwem hetmanów i rotmistrzów. Czasem hetman lub rotmistrz uwłaszczyl się na części, zarzucano to nawet Czarnieckiemu.