-

ahenobarbus : Po przeczytaniu notki reklamacji nie uwzględnia się

Nic w przyrodzie nie ginie

Nie wiem jak Wy, ale ja przyznam się bez bicia, że dosyć często przeglądam tzw. rolki na Instagramie. Tych z TikToka jakoś nie lubię, choć przyznaję są tam te same lub takie same treści. Przez tak zwane algorytmy, częstowany jestem na Insta rolkami, które dotyczą astrofizyki czy astronomii. Wiadomo, jedne są lepsze inne gorsze. Ostatnimi czasy irytuje mnie tendencja dodawania do rolek podkładu muzycznego autorstwa Hansa Zimmera o tytule „Cornfield chase” https://www.youtube.com/watch?v=JuSsvM8B4Jc&list=RDJuSsvM8B4Jc&start_radio=1 z filmu „Interstellar”,  zwłaszcza do tych, które w jakiś sposób dotykają właśnie tematyki ogólnie pojętego „wszechświata”. Ogólnie rzecz biorąc sam utwór jest nawet przyjemny. Widziałem kiedyś wywiad z tymże kompozytorem i ten przyznał, że skomponował kawałek jako muzyczną ilustrację głębi i wyjątkowości relacji która łączy go z synem. Reżyser filmu namówił go sobie znanym sposobem na umieszczenie tego utworu w ścieżce muzycznej filmu. Jak mniemam specyficzny nastrój „Cornfield chase” i tematyka filmu w jakim się pojawia, sprawia, że autorzy rolek uważają od teraz za swój obowiązek wzbogacić swoje krótkie formy filmowe tymże podkładem, dla wywołania wrażenia, że oto obejrzenie „szorta” otwiera przed nami jakąś głęboką prawdę o świecie. Niemal przybliżającą nas do osiągnięcia jakiejś „naukowej” wersji epifanii. Dla mnie to jest pretensjonalne, ale ja się nie znam. 

No, ale może coś być na rzeczy z tą epifanią. W jednej z takich rolek (1), supergwiazda światowej fizyki Brian Cox, (link do wersji bez Cornfield chase jako podkładu (uff!!!) znalazłem również na YT https://www.youtube.com/shorts/6hzLtpR5cCY ), tłumaczy że informacja nie może zostać wymazana z „pamięci” wszechświata. To znaczy, nawet gdy spali się książkę, zakłada się teoretycznie istnienie mechanizmu pozwalającego na przywrócenie informacji zawartej na puszczonym z dymem papierze z powrotem do „życia”. Wg obecnego stanu wiedzy, jak podkreśla pan Cox, nawet czarna dziura nie jest wstanie skutecznie „wymazać” informacji, a z tego co wiem, jeszcze do niedawna sądzono, że czarna dziura robi twardy reset wszystkiemu. Może informacja w takim razie to rzeczywiście władza, a do tego niezniszczalna, niemal metafizyczna siła - ujęta metaforycznie lub nie. W tym układzie nie oceniam czy informacja jest nośnikiem prawdy czy nie. 

Może na razie jeszcze nie umiemy przywracać informacji z dymu i ognia, ale zaskakuje jej żywotność i pojawianie się w mało oczekiwanych miejscach. Nawet gdy wydaje się, że jest metaforycznie „spalona” lub prześladowana. Ale może właśnie należy się zastanowić dlaczego pojawia się właśnie wtedy? Oto osobisty lekarz cesarza Maksymiliana I, konwertyta z judaizmu, Paul Ritz (zwany również Paolo Ricci lubi Riccio) wydaje w Augsburgu w 1516 De Porta Lucis R. Josephi Gecatilia - tłumaczenie na łacinę średniowiecznej pracy kabalisty Gikatilli Sha'are Orah. Książka zawiera na tytułowym drzeworycie pierwsze graficzne drukowane przedstawienie sefirot na drzewie życia w kabale chrześcijańskiej (2)

Nie będę za bardzo to wnikał w zawiłości kabalistyczne, te już były na portalu wielokrotnie przedstawiane i nie ma sensu się powtarzać. Jak to zresztą pięknie ujął Chajes, kabała zawiera w sobie wiele sekretów, ale prawie żadnej tajemnicy. Może dodam od siebie tylko jedną uwagę, którą mam po lekturze „ The Kabbalistic Tree” rzeczonego Chajesa. Otóż nie można utożsamiać kabały tylko z układem sefirot w postaci drzewa życia. Dla Chajesa drzewo (ilan bądź ilanot(h) to diagram przedstawiający sefiry w układzie „drzewa” jak i pergamin na którym zostały narysowane. I wg Chajesa jest to właściwie osobny gatunek - trudno powiedzieć czy „literacki” czy właściwie jakiś inny. Chajes polemizuje z Simo Parpolą, który badał motyw „drzewa życia” już w babilońskich i asyryjskich źródłach:  

„Ustylizowane drzewo o wyraźnym znaczeniu religijnym pojawia się jako motyw artystyczny już w Mezopotamii czwartego tysiąclecia, a do drugiego tysiąclecia p.n.e. występuje ono powszechnie w obrębie starożytnej bliskowschodniej oikumene [wspólnoty], w tym w Egipcie, Grecji oraz w cywilizacji doliny Indusu. Znaczenie tego motywu nie jest jasne, jednak jego ogólna kompozycja w uderzający sposób przywodzi na myśl Drzewo Życia znane z późniejszej sztuki chrześcijańskiej, żydowskiej, muzułmańskiej i buddyjskiej. Kwestia, czy pojęcie Drzewa Życia rzeczywiście istniało w starożytnej Mezopotamii, była jednak przedmiotem debat, dlatego wielu badaczy woli dziś stosować bardziej neutralne określenie „drzewo święte” w odniesieniu do mezopotamskiego motywu drzewa.”

Zwyczajem foucaultowskim Chajes rozbija ten ciekawy trop i wskazuje na „zerwanie”. Mimo, że od początku kabaliści miłują się w diagramach, to pierwsze przedstawienia ilanot (w pierwotnych, bardzo różnorakich i często odmiennych od dzisiejszych przedstawień formach) to dopiero XIII w. i zdaje się że pierwotnie pojawiło się w Katalonii i Prowansji. 

Ponieważ będę unikał tajemnicy, a do tego na pewno nie znam wszystkich sekretów, mnie jednak motyw drzewa życia kojarzy się z modelem dystrybucji. Tiferet, idealny pośrednik, jest połączony w diagramie z wszystkimi sefirami (z sefirą Malkuth tylko pośrednio) i „kontroluje” wszystkie istotne przepływy, z góry na dół i odwrotnie, a także na peryferia. 

Ale wróćmy do naszego pana doktora. 

Ricci nie był pierwszym lekarzem żydowskiego pochodzenia na dworze Maksymiliana I (3). Jego poprzednikiem był Jacob ben Jehiel Loans (Jakub z Linzu) (zm. 1506), który był włosko-żydowskim rabinem, Żydem dworskim oraz osobistym lekarzem cesarzy Fryderyka III, a następnie Maksymiliana I, a także pierwszym nauczycielem języka hebrajskiego Johanna Reuchlina. Ponoć można wyłuskać szczegółowe informacje oraz nazwiska nadwornych lekarzy austriackich władców od początku XIII wieku, czyli od czasów ostatnich książąt z rodu Babenbergów i od początku panowania Habsburgów. Pojedyncze informacje o lekarzach – a zwłaszcza żydowskich lekarzach w służbie książęcej z terenów, które później weszły w skład Korony Austrii  -mają być znane już przed XIII wiekiem. Skąd taka popularność lekarzy „obcego” pochodzenia? Zacznijmy od samej góry - według Pisma Świętego sam Bóg jest lekarzem i uzdrowicielem swojego ludu: „Ja, Pan, jestem twoim lekarzem” (np. Wj 15,26). Sztuka medyczna była Żydom nakazana przez Torę i biblijne przykazania.  Duża wiedza na temat anatomii i medycyny miała bardzo praktyczne podłoże.  Taka wiedza była potrzebna m.in. przy obrzezaniu, ocenie chorób skóry i wrzodów. A codzienne rytualne uboje zwierząt w czasach, gdy jeszcze istniała Świątynia Jerozolimska (do 70 r. n.e.), wymagały sprawdzenia, czy ofiara w ogóle się nadaje. Dodatkowo, część tkanek musiała zostać usunięta, albowiem nie nadawała się do złożenia ofiary. Do tego dochodzą zalecenia dotyczące czystości fizycznej, a także nakazy religijne dotyczące diety. Teoretycznie Żydom zabraniano dokonywać sekcji zwłok, to niektórzy uczeni rabini zajmowali się nawet badaniem zwłok, np. rabbi Ismael miał gotować ciało, aby policzyć kości.

Ricci studiował w Padwie i Pawii, został ochrzczony ok.1505- 1506. Cenili go Erazm z Rotterdamu i Pico de Mirandola. W Pawii Ritz wcześnie działał jako profesor medycyny, astronomii, języka greckiego oraz języków orientalnych. Miał utrzymywać kontakty z Francją, ale zyskał renomę jako lekarz na terenie Cesarstwa Niemieckiego.  Jeden z traktatów lekarskich poświęcił tematyce leczenia syfilisu i opisał nowe lekarstwo przeciw tej chorobie, wykorzystujące drewno gwajakowe. Pytanie czy odkrył czy się tylko zainspirował, bowiem drewno gwajakowe jako lekarstwo na syfilis znali Indianie. Ponadto przypisuje mu się także wynalezienie receptury płynu do przemywania oczu. Z polecenia biskupa Christopha von Schrofensteina nawiązał kontakty z domem Habsburgów. Już w orszaku Bianki Marii Sforzy (1472–1510), drugiej żony Maksymiliana, miał przybyć do Innsbrucka. Lekarzem cesarskim był od 1514 roku, a więc w czasie gdy Riccio zostaje oficjalnie lekarzem cesarza, Maksymilian zawarł sojusz wymierzony przeciw Polsce i Litwie z wielkim księciem moskiewskim, Wasylem III.  Jeśli prześledzimy karierę humanistyczną Paolo, to możemy powiedzieć, że była to udana instalacja agenta. Pytanie tylko czyjego? Kabała to mówienie językiem sułtana. O Portae Lucis już wspomniałem. Riccio został zobowiązany przez cesarza Maksymiliana do przygotowania łacińskiego przekładu Talmudu. Ciekawe posunięcie, sponsorowanie konkurencyjnej religii - no powiedzmy jak na uczestnika Ligi Świętej i rzekomego obrońcę wiary. Z tego projektu zachowały się jedynie tłumaczenia traktatów Berakot, Sanhedrin i Makkot (Augsburg, 1519), które są najwcześniejszymi znanymi bibliografom łacińskimi przekładami Miszny.

Riccio musiał oddawać cesarzowi znaczne przysługi, zdaje się nie tylko medyczne, ale doradcze. Paolo zarabiał u Maksymiliana I wielkie pieniądze. Wypłacano mu rocznie 700 - 950 guldenów (złotych reńskich), przeciętne wynagrodzenie na dworze wynosiło 100 - 500 guldenów. Roczne zarobki pracowników banku Medyceuszy w tym okresie wynosiły 14 - 50 florenów. Złoty reński był monetą mniej wartościową od florena, ważył 2,9 grama czystego złota, wobec 3,5 grama na korzyść florena. Przelicznik wynosi więc ok. 1,21. A więc było to solidna wypłata ok. 578-787 florenów (4). Dla przypomnienia, floren starczał na dobre wyżywienie na miesiąc lub przeciętne nawet na kwartał, ponieważ dzienne wyżywienie sługi kosztowało poniżej grosza.  Riccio raczej nie był przedstawicielem konkurencyjnego gangu bankowego, potęga Fuggera była niezrównana . Jak pisze biograf Fuggera , Jakob Strieder:

„W ciągu ostatnich pięciu lat swojego życia reputacja handlowa Jakoba Fuggera była bezprecedensowa. Jego zdolność kredytowa nie znała granic. Jeszcze przed jego śmiercią wokół jego osoby i fortuny zaczęły narastać legendy. (..) Luter (..) w jednej ze swoich rozmów przy stole przypisał papieżowi słowa skierowane do kardynałów Francji i Anglii: czy ich królowie byliby w stanie zebrać w ciągu godziny trzy tony złota. Gdy odpowiedzieli przecząco, papież miał odrzec, że obywatel Augsburga potrafiłby tego dokonać.”

Riccio i jego poplecznicy raczej takiej mocy nie mieli. Oficjalnie Riccio miał być zwolennikiem rozprawy z Turcją, z tym że jego pojawienie się w roli lekarza cesarskiego zbiega się z sojuszem moskiewsko-wiedeńskim, który wymierzony był w I RP. Majmonidesem raczej nie był, bowiem został niemal zupełnie zapomniany. Niestety nie ani Steinmetz ani Strieder nic nie piszą o tym czy Riccio znał Fuggera. W tym sensie pomocna jest metafora zaczerpnięta z teorii zachowania informacji, o której mówi Brian Cox - informacja nie ginie, nawet jeśli przestajemy ją dostrzegać. Może ulec rozproszeniu, zniekształceniu lub ukryciu w mniej oczywistych miejscach, ale nadal istnieje i czeka na ponowne odczytanie. Podobnie jest z tą postacią. 

Przypisy:

(1) Takich rolek o podobnej treści jest mnóstwo, co wywołuje wrażenie, że nauka odpływa w kierunku znienawidzonego przez siebie mistycyzmu, lub co gorsza religii. Oczywiście wiadomo, że część tych rolek to sprawka AI, ale to już zostawmy na dziś. Ta rolka z Coxem wydawała mi się podejrzana, ale rzeczywiście Brian Cox pisał na temat zachowania informacji.

(2) Co ciekawe pierwsze pojawienie się drukowanego motywu ilanoth jeśli chodzi o kabałę hebrajską pojawiło się na wydanym w Krakowie w 1600 r. komentarzu do Sha'are Orah o tytule  "Perush,"  napisanym przez Mattithiaha ben Solomon Delacruta.

(3) Nota bene cesarz wcale nie mówił o sobie per Germanin, ale raczej postrzegał się w pierwszej kolejności jako Habsburga oraz nawiązując do tradycji burgundzkich Walezjuszy – Trojanina.

(4) Może to również tłumaczyć dlaczego Habsburgowie wciąż potrzebowali kredytu, skoro utrzymanie dworu kosztowało majątek. 



tagi: habsburgowie  cesarz maksymilian  riccio  portae lucis  ilanot  brian cox  chajes  parpola 

ahenobarbus
7 stycznia 2026 20:04
23     1349    9 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

stanislaw-orda @ahenobarbus
7 stycznia 2026 20:38

3 tony złota to 150 garnków jednolitrowych (dokładnie 155)

Robi wrażenie.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @ahenobarbus
7 stycznia 2026 20:50

O prawie zachowania informacji czytałem nuż w latach 90-tych. Już wtedy głoszono tezę, że nawet czarna dziura nie unicestwia informacji (dla mnie czarna dziura nie unicestwia materii, a jedynie ją przekształca w promieniowanie lub zamienia w energię/ruch wirowy).

Jeśli ci wszyscy żydowscy lekarze pochodzili z Italii (a wcześniej z Aragonii i Septymanii), to bankowo musieli reprezentować jakąś herezję (nawet w łonie judaizmu) - czyli być na sztywno podłączeni do jakiegoś ośrodka zarządzania dystrybucją.

To skojarzenie drzewa z dystrybucją jest wspaniałe...:). U Piotera, na początku naszego seminarium o antyku, w roku 2022/23, dyskutowaliśmy o symbolice tego drzewa, a nawet dwóch drzew. Na tych drzewach zawsze na jego wierzchołku pojawiał się orzeł (feniks) a na dole wąż, który wślizgiwał się na drzewo i walczył z orłem o te drzewo. 

A więc to był opis walki o globalną dystrybucję.

Żydzi jako sumeryjska skamieniałość dojonali procesu "mistycyzmu" symboli dystrybucji. Być może dlatego, że dla nich handel to religia...;). No i my - katolicy -  po nich przejęliśmy ten "mistycyzm", z tym że nie rozumiemy istoty tego symbolu, a próby zrozumienia są z miejsca pacyfikowanego przez takich właśnie lekarzy i innych żydowskich mędrców służących radą. 

Obecnie funkcję lekarzy wpełniają naukowcy, zwłaszcza nauk fizyczno-matematycznych no i kompozytorzy "mistycznej" muzyki. 

Nie widzę możliwości wyjścia z tego obłędu.

PS. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że ci lekarze, znający anatomię, potrafili też posługiwać się biegle szpadą/szablą.

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 7 stycznia 2026 20:38
7 stycznia 2026 20:51

Ale kruszec w monetach to pewnie ze 300 słoików...

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @OjciecDyrektor 7 stycznia 2026 20:50
7 stycznia 2026 21:18

Na okładce Portae Lvcis Riccio ma przepasany jakiś tam sztylet... ale czy to do walki?

 

 

 

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @stanislaw-orda 7 stycznia 2026 20:38
7 stycznia 2026 21:33

3 tony złota to dzisiaj jakiś horrendalny majątek.

Ale nawet zarobki tego doktorka robią wrażenie, 2,7 kg zlota rocznie w szczycie.

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @OjciecDyrektor 7 stycznia 2026 20:50
7 stycznia 2026 21:34

Czyli mówisz że to tacy sekciarze-ochroniarze?

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ahenobarbus
7 stycznia 2026 22:06

To wszystko prawda, informacja to władza i żadna informacja nie ginie. Postaram się to wykazać na kilku przykładach do wiosny

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 7 stycznia 2026 20:51
7 stycznia 2026 22:21

non, mesje

Dukaty miały na ogół próbę 986 (98,6%) czystości (pomijam podfałszowane).

Wychodzi  wtedy 157 słoików w przeliczeniu na "czyste złoto".

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @ahenobarbus 7 stycznia 2026 21:18
7 stycznia 2026 23:06

Sztylet (miecz raczej nie, bo to coś ma okrągły przekrój, zresztą dla sztyletu tez niezbyt typowy) jakoś mi nie pasuje do żydowskiego uczonego. Trochę przypomina przedmiot zwany yad (hebr. ręka) - wskaźnik do Tory. Coś takiego, jak na ponizszym obrazku. Zwykle nie jest tak duży jak na rycinie Leonharda Becka, ale widziałem w muzeum egzemplarz o długosci 45 cm, a podobno zdarzają się większe.

Pewności nie mam, a opisy tej ryciny, na jakie trafiam, są dość ogólnikowe.

Btw, drewniane wałki, na ktore nawinięty jest zwój Tory, noszą nazwę "ace chajim", czyli... Drzewo Życia.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @ahenobarbus 7 stycznia 2026 21:34
7 stycznia 2026 23:16

No raczej tak. Ochroniarze, bo chronili władcę przed otruciem...:). Ale też chronili interesy swoich prawdziwych protektorów, no a wtedy oznaczało to wykonanie czasem zlecenie otrucia władcy. A to z kolei zawsze było ryzykiem, więc umiejętność władania bronią bardzo się przydawała podczas dekonspiracji 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 7 stycznia 2026 22:21
7 stycznia 2026 23:18

Chodzi mnie o to, że onna przestrzeń zajmuje lite złoto, a inną monety, które nie są litym odlewem o pojemności 1L.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 7 stycznia 2026 23:18
7 stycznia 2026 23:20

Nie kombinuj, bo przekombinujesz 

zaloguj się by móc komentować

Henry @ahenobarbus
8 stycznia 2026 08:12

Nic w przyrodzie nie ginie tylko zmienia właściciela.

Kabała naukowa ;-)

 

 

zaloguj się by móc komentować

atelin @jan-niezbendny 7 stycznia 2026 23:06
8 stycznia 2026 10:19

Ale czy taki yad noszono za pasem? Bo może też być tylko atystycznym wskazaniem bogobojnego żyda. A może jednak sztylet?

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jan-niezbendny 7 stycznia 2026 23:06
8 stycznia 2026 11:10

Jestem zdania, że zaproponowana identyfikacja jest poprawna

Sztylet pasowałby temu brodatemu kabaliście niczym  psu trampki.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 8 stycznia 2026 11:10
8 stycznia 2026 11:29

A czytałeś "Żydowscy fechmistrze"? Ahenobarbus wspominał o Żydach z Aragornii

zaloguj się by móc komentować

jan-niezbendny @atelin 8 stycznia 2026 10:19
8 stycznia 2026 11:49

No nie, chyba nie noszono, ale, po prawdzie, to i ze sztyletami Żydzi się w tamtym okresie nie obnosili. Wobec braku znanych mi analogicznych przedstawień muszę przyznać, że po prostu nie wiem na pewno, natomiast sztylet wydaje mi się 'out of place", a ten przygarbiony starzec na zydlu nie wyglada na sztyletnika. To jest obraz symboliczny i w sferze symboli należy szukać wyjaśnień. Na razie mówimy o tym czymś, ale przecież górski krajobraz za drzwiami i torba przy pasie pewnie też coś znaczą.

Pół żartem zasugeruję, że takim wskaźnikiem można w razie posłużyć się jak białą bronią, co zresztą wprost opisano w Talmudzie, w traktacie Gittim. Kiedy podczas powstania Bar Kochby Rzymianie wdarli sie do szkoły rabinicznej w mieście Beitar, uczniowie bronili się, dźgając wroga swoimi beḥotreihen, co interpretuje się własnie jako takie wskaźniki (w niektórych przekładach "pióra", ale z pewnoscią musiało to byc cos solidniejszego). Ulegli jednak przeważającej sile wroga i zostali zawinięci w zwoje Tory i spaleni żywcem.

Wydaje mi się, że w symbolice ryciny chodzi o podkreślenie, że kabała jest w swojej istocie tylko i wyłącznie pogłębionym studium Tory - zajęciem nabożnym i prawowiernym - a nie jakąś "ciemną filozofią" niewiadomej proweniencji. Nie było to bynajmniej oczywiste. Heinrich Cornelius Agrippa - sam zresztą daleki od ortodoksji - w dziele De incertitudine & vanitate scientiarum oceniał ją zdecydowanie negatywnie jako źródło gnostyckich herezji. "Wierzę głęboko, że z tego judaistycznego fermentu kabalistycznych przesądów wywodzą się ofici, gnostycy i walentynianie". "Yad" jako jedno z "kele ḳodesz" - "świętych naczyń" Tory w pewnym sensie uwiarygadnia kabalistyczne Drzewo Życia, włączając je w nurt tradycjnego, a przez to tolerowanego judaizmu. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @jan-niezbendny 8 stycznia 2026 11:49
8 stycznia 2026 12:00

Chasydzi, czyli heretycy judaizmu, w tym.swoim pseudomistycyzmie też czerpali z kabały dla przyciągnięcia do siebie innych Żydów. Dla Żydów kabała jest jak studium podyplomowe

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ahenobarbus
8 stycznia 2026 14:27

W wieku XIX, gdy rozkwitał tzw "antysemityzm", wskazano w osławionym przyczynku o cmentarzu w Pradze [fragment z powieści BIARRITZ] na "tajemnice" kabały.

 

»Gdy całe złoto ziemi będzie nasze, nasza będzie cała władza. Wtedy, obietnica dana Abrahamowi, spełni się. Złoto to Jeruzalem Nowe – jest panowaniem nad światem. Jest władzą, jest zapłatą, jest rozkoszą – zatem wszystkim, czego ludzie się boją i czego pragną. Taka jest tajemnica kabały, nauki o duchu rządzącym światem, o przyszłości! Osiemnaście wieków należało do naszych wrogów – nowy wiek należy do Izraela. Po raz piąty w tysiącletnim boju, do którego w końcu się przemogliśmy, znawcy tajnego przymierza zbierają się w tym miejscu, aby uradzać najlepsze środki, jakie daje ten czas jak i grzechy naszych wrogów, i za każdym razem od pięciuset lat nowy Sanhedryn ogłaszał postępujące zwycięstwa Izraela. Jednak żadne stulecie nie cieszyło się takimi sukcesami jak to. Przeto możemy wierzyć, że nadchodzi czas, do którego dążymy, i możemy powiedzieć:  Nasza jest przyszłość 

Za: Auf dem Judenkirchhof in Prag;  w oryginale tutaj.


Przetłumaczono z pomocą DeepL.com (wersja darmowa)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @saturn-9 8 stycznia 2026 14:27
8 stycznia 2026 14:48

A w XXw. znowu Żydzi dostali po głowie...i tak to sny o potędze będą dalej się toczyć. Uczą się, uczą i niczego nie potrafią się nauczyć. Cały czas te same błędy.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 8 stycznia 2026 11:29
8 stycznia 2026 18:01

Czytałem o sicarios ((sztyletnikach). To takie speckomanda  zelockie.
Ale to byli faceci młodzi, zdrowi i sprawni. No i nosili sztylety sprytnie pochowane. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @ahenobarbus
8 stycznia 2026 18:29

https://pl.wikipedia.org/wiki/Natan_Spira

kabała praktyczna- jak wspominałem w 2024r. zasiedziałem część działki gdzie była synagoga Na Górce. O inne kawałki spory się toczą. Ja reprezentuje szkołę krakowską z jej praktyką i teorią realności.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 7 stycznia 2026 20:50
8 stycznia 2026 18:32

uogólniając wszystko jest informacją [nośnikiem informacji], materia, promieniowanie, etc i nic nie podlega tzw. unicestwieniu w potocznym rozumieniu. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować