-

ahenobarbus : Po przeczytaniu notki reklamacji nie uwzględnia się

Skarb piratów jako KPO i Mormoni

Peter Levenda, przyznający się do religii katolickiej badacz okultyzmu oraz teorii spiskowych, jedną ze swoich prac poświęcił religii mormońskiej  i jej początkom. Dla porządku dodajmy, że tematem jest Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints – w krajach anglojęzycznych przyjął się korporacyjnie brzmiący skrót LDS), bowiem istnieje kilka innych odłamów Mormonizmu.  Dla uproszczenia w tekście będę używał terminu Mormoni właśnie na określenie LDS.  Od razu czynię uwagę dla tych co wrażliwszych. Otóż nie uważam Petera Levendy za źródło prawdy objawionej, nie mam do końca zaufania czystości intencji autorów zajmujących się okultyzmem, zwłaszcza że Levenda przyznaje się do przyjaźni z osobami parającymi się takimi praktykami. 

Ale przejdźmy do rzeczy. Jak przyznaje Levenda, jego motywacją do napisania książki było zwycięstwo Mitta Romneya, prominentnego działacza LDS w prawyborach w 2012, który dzięki temu zyskał nominację Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich. Pana Petera szczególnie zaintrygował fakt, że Ronald Reagan, ubóstwiany przez wielu polityków prawicy, był członkiem tego samego wyznania (Disciples of Christ - Uczniowie Chrystusa), co niesławny Jim Jones, kaznodzieja-sekciarz odpowiedzialny za masakrę w Jonestown w 1979 roku. Obaj panowie wierzyli bowiem w zbliżającą się apokalipsę, Koniec Dni. Co prawda tylko Jim Jones zrobił wszystko, co w jego mocy, by ją wywołać „tu i teraz”. No, a przynajmniej dla swoich wyznawców w gujańskiej dżungli, gdzie spotkał ich okrutny los. 

Levenda pyta w książce: jakich owoców można spodziewać się po Romneyu? Jakiej wersji Mormonizmu, który jest wg mnie pewną odmianą manicheizmu, opisująca odwieczną walkę „ugrupowań” Nefitów i Lamaitów możemy oczekiwać? Jak wybór Romneya na prezydenta wpłynąłby na los USA i świata? Do siły politycznej dołóżmy również inne fakty - obecnie Mormonizm  to najbardziej zasobna finansowo organizacja religijna na świecie, jeśli pod uwagę będziemy brać podział na kraje - https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wealthiest_religious_organizations . Nie wiem jak Wy, ale mnie zawsze wmawiano, że to ten mroczny i zły Watykan ze swoimi agendami jest najbogatszy na świecie. 

Zasobami LDS zarządza fundusz Ensign Peak Advisor, który m.in. posiada udziały w Booz Allen Hamilton, amerykańskiej firmie specjalizującej się w transformacji cyfrowej i sztucznej inteligencji. Wg ciotki wiki, deklarowanym głównym obszarem działalności Booz Allen jest świadczenie usług doradczych, analitycznych i inżynieryjnych dla organizacji sektora publicznego, prywatnego oraz organizacji non-profit. Agencja Bloomberg opisała Booz Allen jako „najbardziej dochodową organizację szpiegowską na świecie” ze względu na dużą liczbę byłych oficerów wywiadu wśród jej pracowników. Firma jest jednym z głównych dostawców usług cyberbezpieczeństwa dla amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Jak można sobie poczytać na wiki, firma Booz Allen jest dosyć często „bohaterką” cyklicznych afer gdzie padają wyrażenia takie jak „nadużycie”, „prawdopodobieństwo nielegalnych działań”, itp. Chyba najsłynniejszym pracownikiem Booz Allen był Edward Snowden. Ta firma zwróciła moją uwagę również dlatego, że Mormoni znani są ze zbierania danych osobowych. Czy mając dostęp do nowoczesnych technologii i danych wywiadowczych, napędzani ogromnym majątkiem, nie ogłoszą kiedyś  ludziom, że Anioł Moroni wszystko „policzył, zważył i podzielił” ?

Mamy więc do czynienia z organizacją finansową z religijną misją, której początki, jak pisze w swojej książce Levenda, są starannie gumkowane i kwestionowane przez kolejne pokolenia mormońskich apologetów. Jak jednak wiemy, potęgi są jednak często pozorne i wrażliwe na broń którą sami stosują. Całkiem niedawno wybuchła afera z niejakim Hoffmanem, który stworzył fałszywe artefakty związane z LDS i zarobił na tym całkiem niezłą sumkę, wodząc za nos prominentnych funkcjonariuszy mormońskich. Możecie sobie to obejrzeć na Netflixie. 

Jak się domyślacie nie będę skupiał się na doktrynie Mormonów, choć pewnie każdy słyszał o tajnych rytuałach i związkach z masonerią, oraz że John Smith, założyciel Mormonizmu, ponoć otrzymał objawienia spisane na złotych tablicach od anioła nazwanego Moroni na wzgórzu Cumorah, niedaleko miejscowości Palmyra w stanie Nowy Jork.  Obecnie bardziej kojarzy się Mormonów ze stanem Utah, ale początki LDS to Wschodnie Wybrzeże USA. Jeśli chodzi o podstawy doktryny, Levenda opisuje wszelkie proweniencje protestanckie w dobitny sposób:

„Reformacja protestancka umożliwiła przeciętnym świeckim postrzeganie siebie jako religijnych specjalistów. Do tego czasu przywilej reprezentowania Słowa Bożego był domeną kapłaństwa, a zwłaszcza Kościoła katolickiego. Był to w pewnym sensie monopol. Marcin Luter zmienił to wszystko i umożliwił każdemu czytanie Biblii w języku potocznym i otrzymywanie objawień bezpośrednio od Boga. Nowe kościoły, nowe ruchy religijne, denominacje i sekty wyrastały jak grzyby po wiosennym deszczu, każdy z własnym prorokiem i własnym objawieniem. Reformacja zaoferowała swego rodzaju demokratyzację religii, w szczególności chrześcijaństwa, a tym samym sprawiła, że boski kontakt stał się dostępny dla każdego. Po odrzuceniu autorytetu Kościoła katolickiego, każdy mógł zostać księdzem, prorokiem, sługą Boga. Oznaczało to również, że stare sposoby kultu mogły zostać zakwestionowane, a stare kanony Kościoła zmienione, poprawione... lub całkowicie zlekceważone. Gdy Kościół katolicki przestał mieć monopol na prawdę i prawo, wszystko było (przynajmniej potencjalnie) dopuszczalne, o ile było prezentowane w kontekście kultury chrześcijańskiej i autorytetu biblijnego.”

Skoro każdy jest ekspertem, to kto wygrywa? Tak sobie myślę, że w tym wypadku błogosławieni są ci, którzy są zawsze sobą, pozytywnie nastawieni do życia i zarażający energią i entuzjazmem, bo oni przyciągają wyznawców i ich pieniądze. Oczywiście jest to ironia, mam nadzieję, że czytelna. Ważne w tej uwadze jest to, że każdy pogląd może znaleźć dowolne uzasadnienie w protestantyzmie, ważne jest tylko to ilu osobom da się to „sprzedać”. 

Główne zręby doktryny mormonów można sobie znaleźć w Google czy na Wikipedii, no albo w książce Levendy, więc nie będę to zbyt dużo pisał. Warto tylko dodać ciekawostkę, na którą natrafił wspomniany autor, że dziadek Josepha Smitha, był jednym z głównych oskarżycieli w procesie czarownic z Salem, i o ironio on, jego ojciec i John Smith zajmowali się praktykami okultystycznymi. Joseph Smith zajmował się radiestezją i głównie biegał po okolicy z różdżką, ale wychodziło mu to średnio, aż do czasu gdy spotkał na swojej drodze anioła Moroni. 

Początkowe wersje spotkania spisane przez Smitha nie sugerują żadnych religijnych konotacji, a raczej przygodowo-pirackie. Obecnie są one trudno dostępne, ponieważ Mormoni bardzo starają się je wygumkować. Oto co pisze Levenda:

„Istniał powracający mit dotyczący zakopanego skarbu w Ameryce Północnej, szczególnie na wschodnim wybrzeżu, powiązany z opowieściami o piratach. Główna struktura mitu zakładała, że pirat zakopywał skarb w odludnym miejscu, a następnie zabijał człowieka, który pomagał mu kopać dół, by jego duch strzegł skarbu. Wiele z tych historii wiązano z romantyczną legendą o piracie Williamie Kiddzie (1654–1701), który ostatecznie został schwytany w Bostonie i stracony w Londynie za piractwo. Kidd rzeczywiście zakopał skarb na wyspie Gardinera w stanie Nowy Jork, ale został on odzyskany przez gubernatora i użyty jako dowód w procesie. Krążyły jednak plotki, że Kidd ukrywał skarby na całym świecie – od Japonii i Wietnamu, przez Karaiby, aż po Kanadę – i niemal wszędzie pomiędzy. Skarby pozostawały ukryte od czasu egzekucji Kidda w 1701 roku, więc poszukiwacze zaczęli przeszukiwać stare zapisy i słuchać opowieści miejscowych, by zdobyć zakopane złoto i klejnoty.

Wiadomo, że Joseph Smith czytał opowieści o Kiddzie i był nimi zafascynowany (podobnie jak wielu jego współczesnych). Idea, że skarby mogą być zakopane dosłownie wszędzie – od Nowej Szkocji po Florydę, i od wschodniego wybrzeża aż po środkową Pensylwanię – była powszechna nie tylko w literaturze fikcyjnej, ale też wśród poszukiwaczy skarbów.

W wielu z tych historii pojawiał się duch próbujący przestraszyć poszukiwaczy i odstraszyć ich od znaleziska. Był to duch zamordowanego pirata, który często ukazywał się w chwili swojej śmierci – zakrwawiony, jęczący żałośnie. Sam skarb był zawsze ukryty w solidnej skrzyni, zakopanej w ziemi i przykrytej dużym kamieniem. Trzeba było podnieść kamień i wydobyć skrzynię – wszystko w absolutnej ciszy. Cisza była kluczowa – jeśli poszukiwacz choćby krzyknął „Aha!”, skarb znikał, a dalsze próby jego odnalezienia były daremne.

Ciekawym jest, że znana historia o tym, jak Joseph Smith został odwiedzony przez anioła Moroniego i znalazł zakopaną skrzynię, która zniknęła, gdy jego intencje nie były czyste – niekoniecznie była jego pierwotną wersją opowieści.

Według nieprzychylnych źródeł współczesnych Smithowi, początkowo opowiadał on historię o znalezieniu zakopanej skrzyni pilnowanej nie przez anioła, ale przez ducha zamordowanego człowieka. Mężczyzna ten miał długą brodę, a jego gardło było poderżnięte od ucha do ucha. Jego ubrania były zakrwawione. To dokładny obraz znany z legend poszukiwaczy skarbów, niemal bez zmian.

Według tej wersji opowieść została później przekształcona – zamordowany pirat stał się Aniołem Moronim, który najpierw był człowiekiem i prorokiem, a później aniołem.

Mormoni oczywiście kwestionują tę interpretację, twierdząc, że wersja z kapitanem Kiddem była późniejszym dodatkiem ze strony przeciwników mormonizmu, którzy chcieli przedstawić pobożnego Josepha Smitha jako zwykłego poszukiwacza skarbów, i w ten sposób podważyć wiarygodność Księgi Mormona oraz całej religii na niej opartej.

Rozbudowana odpowiedź mormońskiego apologety Larry’ego E. Morrisa w dużej mierze skutecznie odpiera niektóre z tych zarzutów, ale pomija jeden istotny szczegół: że nazwy „Wzgórze Cumorah” i „Anioł Moroni” mogą mieć bezpośredni związek z postacią kapitana Kidda.

Jednym z miejsc, do których zawitał Kidd podczas swojej pirackiej wyprawy po Oceanie Indyjskim, były Wyspy Komorów – położone u południowo-wschodniego wybrzeża Afryki, niedaleko Madagaskaru.

Stolicą Komorów jest… Moroni.”

A więc u początków Mormonizmu stała legenda o Williamie Kiddzie! Tako rzecze Levenda. Może być coś na rzeczy, bowiem na anglojęzycznej wikipedii rzeczywiście można znaleźć wzmianki o tym, że ta postać była młodzieńczym bohaterem Josepha Smitha. Muszę przyznać, że spośród tylu nieszczęść które spotkały Williama Kidda, to chyba jedno z gorszych, to jest być inspiracją dla Mormonizmu. A przecież życiorys Kidda już wskazuje na to, że był on człowiekiem brutalnie wrobionym w aferę przez brytyjskich arystokratów (w intrygę zaangażowany był nawet król) i Kompanię Wschodnioindyjską. Może to już za dużo dygresji, ale dokumenty wskazujące na niewinność Kidda i rzucające nowe światło na całe zdarzenie zostały odnalezione jakieś 150-200 lat później. Brytyjczycy dobrze dbają o właściwą wersję historii. 

Nie wiem jak Państwo, ale ja się pysznie ubawiłem czytając ten fragment książki o Moroni jako stolicy Komorów. Mam jednak nieco inne przemyślenia, jeszcze bardziej kontrowersyjny (czyli pewnie nietrafiony) pomysł.

Ponieważ za każdym razem gdy czytam angielską wersję nazwy anioł Moroni, czyli Angel Moroni brzmi to dla mnie jak… Włoskie imię i nazwisko. No tak dajmy na to, Angelo Moroni. To nazwisko do dziś spotykane we Włoszech, szczególnie w Lombardii i rejonie Lazio https://www.italianames.com/italian-last-names-maps/MORONI 

Dlaczego idę tym tropem? Oto w mniej niż sto lat później Aleister Crowley, znany brytyjski okultysta, posiadający związki z brytyjskim wywiadem, ogłosił, że otrzymał w 1904 r. w Kairze objawienie od „anioła stróża” bądź boskiego posłańca zwanego Aiwass. Co ciekawe w islamie istnieje bractwo Issawiya, Aissawa  https://en.wikipedia.org/wiki/Isawiyya_(brotherhood). Anioł Aiwass byłoby wiec anagramem słowa Aissawa, a Crowley otrzymał misję właśnie od tej organizacji. Tobias Churton, inny historyk okultyzmu pisze w książce „The Beast in Berlin” tak: 

„Prawdopodobnie wyszkolony w ramach mistycznego bractwa Aïssâwa, ben Aïssa potrafił przebijać swoje ciało bez bólu i bez uronienia kropli krwi. Crowley będzie później twierdził, że nauczył się tych umiejętności od adepta z Aïssâwa w Kairze w 1904 r.; być może Crowley spotkał ben Aïssę w Paryżu, podobnie jak kilku czołowych teozofów i mistyków.”

Być może Crowley był inteligentniejszy i zastosował anagram, aby przykryć inspirację, a Joseph Smith nie miał tyle inwencji.

Chyba za dużo tych dygresji. Zajmijmy się ciekawym w mitologii mormońskiej słówkiem "cumorah" o którym była już przelotnie mowa. Mnie, nie wiedzieć czemu od razu przyszło skojarzenie z Camorrą, neapolitańską mafią. Broń Boże, nie mówię, że mój „Angelo Moroni” był członkiem Camorry, wtedy jeszcze raczej mafii w USA nie było, no i ta nazwa dopiero była stosowana w odniesieniu do mafii pod koniec XX w. Choć co do samej mobilności - protoplaści Camorry przywędrowali do Włoch z Hiszpanii w XVI w. wraz z nadejściem hiszpańskiego panowania w Królestwie Neapolu. 

Wróćmy do samego słowa - Accademia della Crusca, najstarsza włoska akademia językowa, początkowo zajmująca się kodyfkacją i czystością dialektu toskańskiego, wskazywała na pokrewieństwo terminu camorra z ze słowami gamora lub mora. 

Była to dawna nielegalna gra hazardowa, lub też miejsce w jakim się rozgrywała. Ponoć gra ta była bardziej zaawansowaną wersją gry papier-kamień nożyce, a podczas tej gry często dochodziło do oszustw.

W książce „Camorra. Mafia neapolitańska” Iwona Kienzler powiada tak: 

„W 1735 roku wydano zarządzenie, w którym mianem „camorra” określano domy gry, w których uprawiano hazard. Inni badacze dziejów neapolitańskiej mafii, na czele z przywołanym wcześniej Gigim Di Fiorem, wywodzą etymologię nazwy od terminu „gamurri”, oznaczającego bandytów grasujących w średniowieczu na hiszpańskich obszarach górskich.”

Czyżby więc jakiś Angelo Moroni zainwestował jakieś pieniądze w Josepha Smitha przy stole do gry przyczyniając się do powstania najbogatszej organizacji religijnej na świecie?  Wg legendy Moroni był człowiekiem, a później stał się aniołem, jest to rodzaj legendowania w pseudomasońskich lożach okultystycznych. Poza tym o istotach czystych i doskonałych naczytaliśmy się przy katarach. 

Ok, powie ktoś - ale skąd włoscy hazardziści-okultyści w Ameryce na początku XIX w. ? Nie będziemy tworzyć teorii spiskowych o genueńskich pobratymcach Krzysztofa Kolumba. Jeśli zapytamy ChatGPT o Włochów w USA, otrzymamy wymijającą odpowiedź:

Najwcześniejsze fale włoskiej migracji do USA:

  • Przed 1850 r. – bardzo niewielka liczba Włochów, głównie kupcy, marynarze, artyści i rzemieślnicy (np. w Nowym Orleanie i Nowym Jorku).
  • Lata 1850–1870 – powolny napływ, głównie z północy Włoch (Liguria, Piemont, Lombardia). Wielu pracowało jako rzemieślnicy lub w handlu.

Och ta biedna sztuczna inteligencja, przeszukuje ponoć głównie Reddit i Wikipedię…

Tymczasem ja na stronie https://pressbooks.ulib.csuohio.edu/italian-americans-and-their-communities-of-cleveland/chapter/chapter-4-italians-in-america-the-formative-years-1600-1880/ znalazłem dwie interesujące informacje:

„Aby zrozumieć włoskie wysiłki kolonizacyjne w XVI i XVII wieku, należy uświadomić sobie, że wielu Włochów było już wówczas rozproszonych po całej Europie, żyjąc w społecznościach w Anglii, Niemczech, Flandrii, Francji i Hiszpanii. Choć Anglia nie była jedynym miejscem osiedlania się wczesnych włoskich osadników, to jednak stanowiła być może najważniejszą społeczność, z której rekrutowano włoskich kolonistów.

Poważną przeszkodą w śledzeniu historii tych kolonistów jest fakt, że wielu z nich urodziło się we Włoszech, lecz uzyskało naturalizację w Anglii. Poniższa lista, zaczerpnięta z publikacji Huguenot Society of London, ujawnia, że wszystkie wymienione poniżej osoby „angielskie” były w istocie znaturalizowanymi i zangielszczonymi Włochami”. 

Listę tutaj pomińmy, można sobie sprawdzić. Ważny jest fakt, że Włosi docierali na tereny obecnych USA już w XVI w. 

Jednak dopiero druga informacja jest wstrząsająca:

„Pierwsza pokaźna włoska imigracja do Ameryki Północnej obejmowała niektórych religijnych uchodźców, Waldensów, którzy wyemigrowali z Holandii w 1657 roku. Około 167 Waldensów zostało przywiezionych i osiedlonych w New Castle, Delaware, a także w Nowym Amsterdamie. Później w XVII wieku inni wysiedleni włoscy Waldensowie zostali zaciągni do planu skolonizacji Wirginii. Pieniądze na ich transport do kolonii z ich tymczasowej lokalizacji w Szwajcarii zostały dostarczone przez rząd angielski.”

Waldensi migrowali głównie z okolic Piemontu, po wydarzeniach Piemonckiej Wielkanocy z 1655 r.  Skąd się wzięli Waldensi? Oficjalna wersja jest znana, tymczasem wg protestanckich legend Waldensi, byli dawniej nazywani Leonistami i wyznawali doktryny Leona Wigilancjusza https://pl.wikipedia.org/wiki/Wigilancjusz  Żyli w heretyckich gminach rozproszonych w rejonie Alp Kotyjskich, Lombardii, Sabaudii, Delfinatu i Okcytani. 

Oczywiście pozostaję ostrożny co do twierdzeń Levendy, ale podoba mi się to stwierdzenie, że każdy protestant jest religijnym ekspertem i w równaniach pod x i y można u nich wstawić dowolną wartość - dowolny pogląd. Wiem, oczywiście, że istnieją oficjalne wersje przeciwników tego skąd Joseph Smith zaczerpnął swoją mitologię, czego również nie kwestionuję. I Joseph Smith i taki Crowley byli, co trzeba oddać, bardzo oczytanymi ludźmi, posiadali sporą "fantazję", więc stworzenie „doktryny” nie mogło nastręczać problemów. 

Ja jednak dosyć polubiłem Angelo Moroniego, Waldensa lub Katara (na pewno manichejczyka) z Italli, który pewnego dnia zagrał przy szulerskim stole z Josephem Smithem.



tagi: usa  waldensi  mormoni  joseph smith  crowley  lds  moroni 

ahenobarbus
13 sierpnia 2025 14:12
21     1506    7 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

Paris @ahenobarbus
13 sierpnia 2025 17:17

REWELACJA,...

...  po  prostu  RE-WE-LA-CJA   !!!   !!!   !!!

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @Paris 13 sierpnia 2025 19:17
13 sierpnia 2025 18:01

Dziękuję pani Renato :)

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @ahenobarbus
13 sierpnia 2025 18:13

Świetny tekst!

Na Netfliksie w tym roku pojawił się całkiem niezły serial westernowy - Świt Ameryki. Jak na tę platformę to  niespotykanie dobra jakość. Lużno oparty na prawdziwych wydarzeniach kiedy mormoni zmasakrowali grupę 120 kolonistów (kobiety i dzieci też) NIe powiem - zdziwiłem się, że ktoś wziął "na warsztat" tę grupę religijną.

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @Zyszko 13 sierpnia 2025 20:13
13 sierpnia 2025 18:28

Dzięki!

Ciekawe, komuś mogli więc Mormoni współcześnie podpaść skoro ich malują w ten sposób. Może jakiś konflikt między korporacjami ;)

Przy okazji...

Czy Świt Ameryki jest na poziomie serialu 1883? 

zaloguj się by móc komentować

Paris @ahenobarbus 13 sierpnia 2025 20:01
13 sierpnia 2025 19:26

To  ja,  dziekuje,  Panie  Filipie,  bo...

...  Panski  wpis  zawiera  kilka  kapitalnych  ,,smaczkow,,  dla  mnie,  absolutnie,  odkrywczych  !!!

 

Pamietam,  jak  na  poczatku  lat  90-tych  w  mojej  okolicy,  pomiedzy  Cmentarzem  Wolskim,  a  Zakladami  Mleczarskimi  na  warszawskiej  Woli  wybudowali,  wlasnie,  ten  dety  kosciol  swietych  dni  ostatnich,  czyli  Mormonow.  Cale  Jelonki  byly  nawiedzane  przez  nich,  naprawde  czesto,  a  przynajmniej  w  moim  bloku  byli  czesto.  Dawali  jakies  ksiazki,  zapraszali  na  rozne  msze,...  a  takze  na  nauke  jezyka  angielskiego.  Nigdy  jakos  nie  mialam  ochoty  skorzystac  z  ich  propozycji,   bo  byli  to  zdecydowanie  bardzo  mlodzi  ludzie,  wiec,  czegoz  oni  mogli  nauczyc.   Chociaz  w  kosciele  ,,sie  dzialo,,  bo  stalo  przed  nim  zawsze  kilkanascie  dosc  okazalych  furgonow  na  amerykanskich  blachach,...  czesto  miejsce  to  bylo  dosc  dobrze  rozswietlone.  Tak  czy  owak  miejsce  to  ,,zylo,,  ale  potem  ,,zdechlo,,.  Dzis  stoi  pusciutkie,...  ale  stoi.

Ale  sama  wiesc,  ze  Italiancy  emigrowali  do  Ameryki  juz  w  16  wieku  -  to  lekko  zwalila  mnie  z  nog,  bo  juz  bylam  przekonana,  ze  to  jednak  19-wieczny  ,,wynalazek,,...  ale  dzieki   temu  latwiej  dzisiaj  pojac  te  ,,relacje  amerykansko-italskie,,.

zaloguj się by móc komentować

Zyszko @ahenobarbus 13 sierpnia 2025 20:28
13 sierpnia 2025 20:34

1883 oglądałem tylko kilka odcinków więc trudno powiedzieć. Świt jest antywesternem. Nakręcony bardzo sprawnie, mocno brutalne,  jak na Netflix mało, prawie wcale  wątków woke. Oczywiście zdecydowanie wolę Costnera, ale moim zdaniem OK. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ahenobarbus
13 sierpnia 2025 20:37

Nic nowego.

 

 

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @Zyszko 13 sierpnia 2025 22:34
14 sierpnia 2025 00:03

Ok zachęcileś :)

Jeśli chodzi o 1883 - to te pierwsze odcinki były najlepsze. Chyba w trzecim była ta mocna scena z szeryfem :) Później już trochę przegadane love story dla dorastających dziewczat, choć smaczki byly jak przeprawa przez Brązów, gdzie na pytanie o to czy umieją pływać Pruscy (jak mniemam) osadnicy odpowiadają że w ich stronach batożono topielców za to że ośmielili się wejść do wody i właściwie jedyne co im było dozwolone to płacenie podatków :Do

Ale możliwe że obejrzę te późniejsze powiązane seriale, zwłaszcza Yellowstone - farmer walczący z deweloperami o ziemię brzmi całkiem ok.

zaloguj się by móc komentować


Pioter @ahenobarbus
14 sierpnia 2025 05:43

świetne

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ahenobarbus
14 sierpnia 2025 07:32

Fajne, ja tylko przypomnę, że najważniejszy brytyjski admirał to Giovanni Caboto czyli John Cabot, którego opisałem w tomie amerykańskim. O Amerigo Vespuccim ta sztuczna inteligencja także nie słyszała?

zaloguj się by móc komentować

Gumtryk @Zyszko 13 sierpnia 2025 20:13
14 sierpnia 2025 09:42

W ostatnim czasie było w ogóle kilka popkulturowych, krytycznych wobec mormonów produkcji. Już teraz nie pamiętam, ale i jakiś niskobudżetowy horror, ten serial o któtym mowa, oraz jeszcze jeden gdzie są negatywnie przedstawieni.  Może jakieś wzajemne wtykanie szpilek między frakcjami hollywoodu. Lata temu słyszałem, że mormoni podpadli żydom za chrzczenie ich po śmierci w swoim obrządku XD, a jak słusznie wspomniano mormoni lubią zbierać dane osobowe (serwisy genealogiczne, czy te badające DNA) więc mają spore bazy danych.

    

zaloguj się by móc komentować


OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 14 sierpnia 2025 09:32
14 sierpnia 2025 16:22

O Vespuccim za to my pisaliśmy u Piotera i @zw...:). Nsjprswdopodobniej podwójny, a nawet potrójny agent

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @ahenobarbus
14 sierpnia 2025 16:32

Tak po przeczytaniu twojej notki naszła mnie taka melancholijna myśl. Zawsze, ale to zawsze  KTOŚ jest zainteresowany tym, aby zrobić idealnego słupa dla przykrycia swojej działalności. I zawsze, ale to zawsze wybiera gołodupca, który nieustannie marzy o nadejściu w jego życiu przełomu finansowego, bo jesr po prostu najlepszym ekspertem we wszystkim. Smith był idealnym kandydatem na idealnego słupa. 

I jeszcze zauważyć pragnę, że to czas,,gdy Amerykanie obronili swoją niepodległość, ale Anglicy nie zrezygnowali z obalenia tego tworu. 

Mormonów na 100% ktoś z zewnątrz wspiera, bo już dawno zjedliby ich WASPy, którzy nie znoszą obcej religijnie konkurencji. Ciekawe, że poszli w usługi "dostarczania danych". Takie usługi to demonstracja, żeby nie zadzierać, bo może coś wyjść na świstło dzienne. Wg mnie firma Booz Allen to takie narzędzie szantażu Marmonów. Oni doskonale wiedzą, że bez tych posiadanych informacji już dawno byliby zjedzeni.

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @OjciecDyrektor 14 sierpnia 2025 18:32
14 sierpnia 2025 16:58

No tak syndrom "człowieka znikąd"..

Wiki pisze też  że Booz Allen bardzo rozwinął działalność na Bliskim Wschodzie po tzw. arabskiej wiośnie. Przypadek pewnie.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @ahenobarbus 14 sierpnia 2025 18:58
15 sierpnia 2025 18:33

Ci mormoni przypominają mi chasydów w swej legendzie założycielskiej. Ciekawe czyją są oni agenturą. Bo ten Booz Allen to ewidentna polisa ubezpieczeniowa.

zaloguj się by móc komentować


OjciecDyrektor @Wolfram 15 sierpnia 2025 23:29
16 sierpnia 2025 04:05

To są zaawansowane przygotowania do występowania z roszczeniami o spadek o dziedziczenie. A Coryllus zawsze podkreślał, jak ważna na świecie była, jest i będxie kwestia dziedziczenia.

Jest więc to bardzo poważny projekt służący do wyłapywania pokrewieństw i wyciągania kasy od co bogatszych spadkobierców.

zaloguj się by móc komentować

ahenobarbus @OjciecDyrektor 16 sierpnia 2025 06:05
16 sierpnia 2025 06:47

Pamiętaj o ich zwyczaju "chrzczenia" po śmierci. Te wszystkie elementy składają się na możliwość poważnego wpływania na rzeczywistość i jakąś iście diabelską apokalipsę w przyszłości. Co by było gdyby taka pandemia się trochę bardziej "udała" ? 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @ahenobarbus 16 sierpnia 2025 08:47
16 sierpnia 2025 15:22

Akuszerzy różnych apokalips zawsze szukają grup, którymi mogłyby się wyręczyć i zasłonić. Gdyby się udała, to mormonu szybciej staliby się kozłami ofiarnymi lub ofiarami różnych szantażów. Tak samo jak Żydzi, których oskarża się o wiele niepięknych rzeczy tylko po to, aby coś od nich wycyganić.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować